Biskup Stanisław STEFANEK TChr
Zapewnić człowiekowi życie bardziej ludzkie
Konferencja dla Posłów i Senatorów
Warszawa, 20 stycznia 2000 roku
Pozwólcie Drodzy Siostry i Bracia, że będziemy kontynuować nasze rozważanie rozpoczęte w czasie homilijnego komentarza, podążając za tą sugestią, którą zostawił nam Ojciec Święty w bulli Incarnationis Misterium. Muszę powiedzieć, że osobiście kilkakrotnie przeczytałem ten fragment trochę zaskoczony w pewnym sensie zmianą tonacji, jaką zwykle słyszeliśmy w wypowiedziach papieskich. Ta zmiana w sposób bardzo prosty ujednoliciła spojrzenie Ojca Świętego na wszystkie programy: te najgłębsze w teologii i te najbardziej konkretne w działalności ludzkiej.
Ojciec Święty zwykle bardzo szanował wszystkie wymiary pluralizmu w poglądach i zachowaniu ludzkim. Zawsze mówi o różności religii, o rozmaitości systemów filozoficznych w działalności zewnętrznej, między innymi w planowaniu podróży apostolskich. Długo czekał na sformalizowanie zaproszenia, na właściwą atmosferę każdego z tych krajów, które miał odwiedzać. W obliczu zbliżającego się Jubileuszu w pewnym sensie, jakby odłożył te wszystkie rozróżnienia szanowane, a przecież niekiedy traktowane jak przeszkoda, jak pewnego rodzaju związanie rąk, bo jeszcze coś nie uzgodniono, bo trzeba się jeszcze liczyć z różnymi zdaniami, opcjami, itd.
W momencie kiedy zbliżał się Wielki Jubileusz, zresztą już od Tertio Millennio Adveniente, od tego pierwszego dokumentu, a tych dokumentów mamy trzy, więc najpierw zapowiedź, potem bulla Incarnationis Misterium, wreszcie ostatni List o pielgrzymowaniu do miejsc świętych - można by powiedzieć – najbardziej osobisty, gorący. Tam właśnie do punktu najwyższego doszło to papieskie wyciszenie rozmaitych dyskusji, ta jednolita wolna wypowiedź, a równocześnie decyzja.
Co to za wypowiedź? Jaka decyzja? Ojciec Święty mówi, iż „wcielenie Syna Bożego, oraz zbawienie, jakiego dokonał przez swoją Śmierć i Zmartwychwstanie, są właściwym kryterium oceny rzeczywistości doczesnej i wszelkich zamysłów, które mają zapewnić człowiekowi życie coraz bardziej ludzkim.” Można by powiedzieć, odezwałyby się w tym najrozmaitsze głosy wskazujące na to, iż powinniśmy przyjąć wielość kryteriów w zależności od wyznawanych poglądów. Tylu nie zna Chrystusa, tylu ludzi nie wie o fakcie Zmartwychwstania. Nie ma żadnych rozróżnień. Jeżeli ludzki pomysł ma być skuteczny, musi sięgać do źródeł płynących z Wcielenia Syna Bożego: ze Śmierci i Zmartwychwstania. Ostatecznym kryterium oceny wszystkich ludzkich pomysłów (również tych, które nic nie wiedzą o Wcieleniu, o Zmartwychwstaniu) jest właśnie ten fakt. Takie uproszczenie, które za chwilę zilustruję konkretami ostatniego Orędzia na 1 stycznia, na Międzynarodowy Dzień Pokoju, takie uproszczenie sprowadza myślenie Ojca Świętego do wizji, którą można by powiedzieć: najgłębiej teologiczna i najbardziej mistyczna. Jest to świat w całości zakorzeniony w fakcie Wcielenia, przebóstwiony i cała promocja świata, a więc uwalnianie się od zła, a rozwój ku dobremu, ku coraz bardziej ludzkiemu, to wszystko korzeniami tkwi w Zmartwychwstaniu i oceniane ma być w relacji do zwycięstwa nad grzechem przez śmierć.
To uproszczenie, to ujednolicenie, to uwolnienie pociąga za sobą konkretne decyzje. Ojciec Święty bez uzgadniania drogami dyplomatycznymi zapowiada, iż pielgrzymowanie jubileuszowe będzie odbyciem pielgrzymki drogą wiary. Zwraca uwagę, iż Bóg jest konkretny. Bóg w swojej historycznej interwencji w życie człowieka dotyka zawsze wymiaru geograficznego, wymiaru historycznego, a więc posługuje się kryterium miejsca, kryterium czasu i odnosi się do konkretnej osoby. Równocześnie tak bardzo zawężając swoją interwencję, nie wyklucza nikogo. Jest uniwersalny. Dlatego Papież wybiera się drogą wiary od Ur Haldejskiego poprzez Ziemię Świętą i Górę Przymierza – Górę Synaj.
Wiemy z konkretnych wydarzeń, że pierwszy etap Jego pielgrzymowania nie doszedł do skutku. Stanęły naprzeciw prostej wiary Papieża względy polityczne. Irak nie puścił Ojca Świętego, odkładając na czasy dogodniejsze pielgrzymkę do Ur Chaldejskiego. W tym Liście Ojciec Święty przewidywał takie rozwiązanie. Jest to pielgrzymka pragnienia. Jest to pielgrzymka Jego wielkich również wewnętrznych cierpień. Ludzka przemoc zamyka drzwi do dojścia do jakiegoś miejsca. To nie zabiera Jego wolności, nie umniejszył prawdy, nie wyciszył z racji dyplomatycznych przez niezręczność np. między supermocarstwem Stanami Zjednoczonymi i supertajemnicą irackiego tyrana. Nie brał pod uwagę tych wszystkich uzależnień, mimo iż tak bardzo te uzależnienia widzi, a nawet Bóg te uzależnienia traktuje jako rzeczywistość historii ludzkiej. Żeby uzależniać się od Cesarza Augusta, trzeba było mu na całe Imperium wydać dekret, żeby Józef i Maryja, małżonka Jego, która była brzemienna odbyła tę podróż z Galilei do Betlejem, by odwieczne wyroki Boskie mogły się spełnić, Cesarz August był zaangażowany. Jeszcze bardziej może dziwić furia Heroda, która uruchamia całą podróż Świętej Rodziny do Egiptu. Tu jest ta tajemnica, o której Ojciec Święty z całą prostotą mówi, odnosząc się z jednej strony do wielkiego planu zbawienia, a z drugiej strony zwracając uwagę na te wielorakie uzależnienia.
Nie ukrywam, że lektura tekstów papieskich byłaby łatwiejsza, gdybym nie znał tylu twarzy moich współmodlących się dzisiaj Sióstr i Braci, gdybym nie wiedział, jaką misję macie Państwo i w jakim momencie prac parlamentarnych znaleźliście się. Było by mi o wiele łatwiej odejść od konkretów, które przedłużyły pracę parlamentarną aż do dnia sobotniego. Dlaczego? Bo wtedy, kiedy się człowiek cofa parę kroków od najbliższego otoczenia, wchodzi na wyższy poziom abstrakcji, łatwiej mu formułować jakieś zdania.
W pełni świadomy bardzo poważnego zadania, jakie czeka przed Parlamentem, chciałbym dalej namawiać do wolności, a równocześnie do wierności. Do tych sytuacji, które nas nagle zmuszą do przeżywanych napięć. Jest ich wiele: to będzie kampania prezydencka, to będą zmagania o właściwe wyniki reform, to będzie wreszcie dotykanie trudnego problemu konkretnych ludzi. W każdym z tych wypadków trzeba bronić, chronić przede wszystkim poprawności własnego sumienia. Ostatecznie decyzja zapada wewnątrz mojego sumienia. Tutaj znana jest kontrowersyjna w mechanizmie obligacja. Z jednej strony dobro klubu parlamentarnego, partyjne, dyscyplina, z drugiej strony własne sumienie. Bardzo często dochodzi do potwornych napięć. W rozstrzygnięciu ostatecznym sumienie posłuży się odniesieniami fundamentalnymi: prawda i dobro. Bronimy prawdy, głosimy prawdę. Stoimy na straży dobra, służymy moralności oddając niekiedy wielką i nawet ostateczną cenę za te wartości, które stały się dla nas nie tylko hasłem wyborczym, ale programem życia w każdym wymiarze.
Wracam więc do źródła. Chrystus Zmartwychwstały. On ma się przysłużyć w każdym konkrecie. Chrystus Zmartwychwstały to znaczy zmiana całego funkcjonowania, całej sprawności ciała. Zwycięstwo nad grzechem w oparciu o łaskę Chrystusa, w oparciu o Jego moc przetwarzającą. Oczywiście, że zabiegi socjotechniczne są skuteczniejsze, spektakularne. Umiejętność wykorzystywania prawideł promocji przy pomocy najrozmaitszych technik reklamowych są w zasięgu ręki. Wydaje nam się, iż potrafimy doskonale posługiwać się tym narzędziem.
Jeszcze nie tak dawno ktoś mi powiedział: Jeśli Ksiądz chce, to zaprezentujemy - parę dni i ma Ksiądz przed Domem Biskupim w Łomży kilkadziesiąt autobusów zbuntowanych diecezjan. Na jaki temat? Może Ksiądz nam podać, proszę wybrać i wskazać miejsce – każdy zrealizujemy. Za chwilę będzie miał Ksiądz stamtąd autokary. Jesteśmy profesjonalistami w tworzeniu takich faktów. Chyba mówili prawdę ci „specjaliści”, że to tak można.
Chrystus Zmartwychwstały. Chrystus, który jest wolny od opinii Starszych, od tłumu jerozolimskiego, od doskonałych, szybko zmieniających się koalicji. W życiu klasycznym takim przegrupowaniem politycznym było przymierze dwóch wrogów: Heroda i Piłata. To już dawno w historii jest za nami. To nie jest żadne odkrycie nowoczesnych centrów, menadżerów życia społecznego. To funkcjonowało. Można by powiedzieć: Chrystus jest ofiarą takich szybkich przegrupowań politycznych.
Patrzymy na ostateczne zwycięstwo Chrystusa jako źródło, które przetrwa nie tylko jedną, drugą, czy trzecią burzę, ale staje się zawsze świeżym, inspirującym, nowym pomysłem na życie ludzkie.
Jest drugi tekst, który kilkanaście razy czytałem. Chciałbym się nim podzielić. To jest tekst z ostatniego dokumentu na Światowy Dzień Pokoju, na 1 styczeń 2000 roku. Temat: Aby życie człowieka było coraz bardziej ludzkie. Jaka odwaga papieska wchodzi w środek najbardziej współczesnych problemów z interwencją humanitarną włącznie. Na przykład takie określenie: rozbroić agresora. Bardzo niebezpieczny język jak na papieskie Orędzie, bo wchodzi się prawie w operacyjne decyzje sztabów wojskowych. Równocześnie w ramach takich szczegółowych rozwiązań pada odwieczne orędzie pokoju, który jest ładem serca, który jest oddaniem się na dobro człowieka. Tu znów papieska formuła: cały człowiek, każdy człowiek. Jak tę formułę znów przenieść na pracę, gdzie są opcje, gdzie są kluby, gdzie są zespoły? Wchodząc w takie detale, dotykając takich szczegółów Ojciec Święty powtarza ten zabieg Jezusowy, gdy wysyłał apostołów: cały człowiek i każdy człowiek.
Równocześnie wraca do starych tematów: zadłużenie międzynarodowe, solidarność, solidaryzm, walka z egoizmem, modele rozwoju i bardzo odważna definicja ekonomii. Ekonomia, która wydaje się w tej chwili nauką wyzwoloną i panią świata, ta ekonomia, która niekiedy w swym doktrynerskim schemacie zamienia się w nową, dogmatyczną - wydawałoby się - nietykalną regułę posługującą się wszystkimi metodami z wyjątkiem etyki. Ta ekonomia, jeśli chce być w ogóle ekonomią, jeżeli chce mieć miano ekonomii, jeżeli ma być rozumiana jako dobroczynne zarządzanie zasobami materialnymi. Popatrzmy co to za formuła? Na czym polega bilans ostateczny ekonomiczny? Dobroczynne, rozumne zarządzanie zasobami materialnymi. Taka jest definicja ekonomii. Jeśli ekonomia ma służyć człowiekowi, by jego życie było coraz bardziej ludzkie, musi posłużyć się pryncypium moralności, pryncypium miłości bliźniego. Stąd oddłużenie, stąd sprawiedliwość, stąd ochrona interesów człowieka słabego.
Ten Papież jubileuszowy jest niezwykle wolny od jakichkolwiek nacisków. Jest nauczycielem wspaniałej doktryny, która może posłużyć w rozwiązywaniu szczegółowych problemów.
Jeszcze jedno: w pewnym sensie czerwone światło! Ostrzeżenie. Po II wojnie światowej, która była przykładem skumulowanej przemocy, karierę zrobiły dwa słowa: demokracja, a zwłaszcza demokracja oparta o zasady życia wiarą, czyli chrześcijańska demokracja. Do dzisiaj niektórzy uważają, iż jest to jedyne rozwiązanie bliskie Ewangelii. Oczywiście. Na pewno tak. Ale przecież chrześcijańska demokracja jest wcielona, tak jak każde ludzkie działanie w konkretną grupę, w konkretne środowisko. Tu się zaczyna powoli rozmiękczanie, odchodzenie od moralności. Chrześcijańska demokracja poddawana jest prawidłom elektoratu, skuteczności politycznej. Wchodzi w zwarcie z wszelkimi systemami, które wyzwolone z etyki cynicznie zniewalają człowieka, by się bronić. Sięga po narzędzia swojego przeciwnika, sięga po narzędzia w nadziei, że dla dobrych celów można użyć również złych narzędzi. Jest seria najpierw zmiękczania pryncypiów.
W ostatnim czasie przeczytałem kilkadziesiąt wypowiedzi chrześcijańskich demokratów, które w sposób jawny przeczą Wyznaniu Wiary, Dziesięciorgu Przykazań. A oni mówią, że są chrześcijanami. Najpierw zatarcie prawdy, najpierw najrozmaitsze ustępstwa na poziomie pojęć i wreszcie (sprowokowana, czy nie) przygotowana seria afer po to, by pokazać, iż ani demokracji, ani chrześcijaństwa nie może być w polityce. Polityka nie nadaje się do zagospodarowania przez takie wartości. Trzeba więc użyć wszystkich manipulacji, żeby przeprowadzić zdecydowane, najbardziej zagmatwane programy i trzeba wyraźnie powiedzieć, że chrześcijaństwo może być najwyżej wielką ozdobą świąteczną programów klasy politycznej. Jest jakiś zamierzony zmierzch doktryny, która i na polu politycznym, i ekonomicznym próbowała uleczyć świat po II wojnie światowej.
Myślę, że w tym właśnie kontekście, w kontekście tego czerwonego światła, które zapaliło się w sposób bardzo bolesny na terenie między innymi Europy, w samym źródle wspaniałego programu jednoczenia narodów, w kontekście tych bolesnych sygnałów, Ojciec Święty z taką odwagą i z taką prostotą nie pyta się, czy jesteś wierzący, nie pyta się, jakie są twoje tradycje, szanując wszystkich, mówi: A Chrystus umarł za nas wszystkich. Szanując wszystkich, mówi: A jedyną szansą, by życie człowieka było ludzkie, jest Wcielenie, Śmierć i Zmartwychwstanie. Szanując wszystkich, mówi: A przed wszelką ekonomią, prawem jest moralność, przed wszelkimi prawidłami prawa pozytywnego, stanowionego jest prawo pierwsze, fundamentalne, oparte o miłość do człowieka.
To wielkie uproszczenie Ewangelisty Jubileuszowego - Jana Pawła II - niech nam towarzyszy w trudnych zmaganiach, tak bardzo potrzebnych naszej Ojczyźnie. Bóg zapłać.