Biskup Stanisław STEFANEK TChr
Rodzina – komunia osób – pierwsze miejsce „humanizacji” społeczeństwa
Sympozjum nt. Integrująca rola rodziny wobec współczesnych przemian cywilizacyjnych
Warszawa, dnia 22 maja 1999 roku
Przedstawiam w największej syntezie zapowiedziany temat. Pożytecznym będzie szersze opracowanie tego zagadnienia.
- Biblijne teksty o źródle tworzącego się społeczeństwa.
Zapisy biblijne omawiające wspólne zamieszkanie człowieka zostały zredagowane już w pierwszych rozdziałach tekstu natchnionego, to znaczy w Księdze Rodzaju. Są to kolejne rodowody - genealogie: Kainitów (4, 17-24) i Setytów (5, 1-32). Te genealogie – spis imion kolejnych patriarchów ukazują trzy podstawowe prawdy.
Pierwsza prawda: istotną racją przynależenia ludzi do siebie jest fakt rodzenia, pochodzenie od tego samego ojca. Ród, rodowód, genealogia nadają najwyższą kwalifikację każdemu człowiekowi, członkowi wspólnoty. Genealogie stają się także podstawową racją organizowania tej wspólnoty. Wzajemne relacje członków są uzasadnione pochodzeniem z jednego ojca. Inne wartości, którymi człowiek mógłby legitymować swoją obecność w społeczeństwie, są odsunięte na dalsze plany. Pierwszą kwalifikacją jest fakt rodzenia.
Prawda druga: genealogie stają się pierwszym zapisem historii ludzkości. Imiona, które tworzą najważniejsze fakty i skutki tych faktów, wypełniają główny nurt rozwijającej się historii. Tak w kierunku dobra, jak i zła: narastanie dobra i poszerzanie terenu zagrożenia jest podporządkowane i umotywowane jedynym faktem: ojciec rodzi syna, syn pochodzi od ojca. Pierwsze zapisy kronikarskie nie notują innych faktów poza rodzeniem. Powstają rody, historia rodów, dzieje ludzkości.
Prawda trzecia: w zapisie biblijnym pierwszy katalog imion nazywany jest terminem sefer toledoth czyli: księga pokoleń (Rdz 5,1). Septuaginta przełożyła słowo sefer przez termin biblos, a Wulgata przez liber, po polsku księga. Hebrajski wyraz sefer oznacza nie tylko księgę, ale także wykaz, spis, dokument. W ten sposób genealogia, pokolenie określone jest tą samą nazwą co Księga Objawienia. Rodzenie i pochodzenie kolejnych pokoleń staje się pierwszym zapisem objawiającej się zbawczej woli Stwórcy. Zapis ten konsekwentnie wykorzystywany jest do określenia zadań poszczególnych postaci biblijnych, które przyjmują misję wyznaczoną Narodowi Wybranemu. Kolejne pokolenia rodząc synów i córki, przekazują obietnicę daną Ojcu Abrahamowi, wypełniają Świętą Wolę Stwórcy, tworzą następujące po sobie epoki dziejów zbawienia. Nawet imię Boga Jedynego otrzymuje odniesienie do kolejnych imion patriarchów: Bóg Abrahama, Bóg Izaaka, Bóg Jakuba.
W Nowym Testamencie szczytowa informacja z dziejów ludzkości – wcielenie Słowa Bożego – została udokumentowana tym samym argumentem. Ukazano rodowody kolejnych pokoleń, które poprzedziły historię rodu Dawidowego. Najwyższy przedstawiciel tego rodu: wcielone Słowo Boże, Jezus Syn Maryi z Nazaretu, zapowiedziany przez Gabriela, wypełnia odwieczną wolę Ojca. W tym fakcie dopełnia się cała historia ludzkości.
- Sakramentalny rodowód wspólnoty.
Teksty do rozważań na ten temat czerpiemy z Ewangelii i Dziejów Apostolskich. Wieczernik - Ostatnia Wieczerza Jezusa i Apostołów - ukazał nowe źródło pokrewieństwa i nowe więzy wspólnotowe, tj. sakramentalne zakorzenienie w Chrystusa. Pierwszy opis rozwoju tej wspólnoty mamy w Dziejach Apostolskich, a Święto Zesłania Ducha Świętego ukazuje ogromny dynamizm i radykalne skutki takiego powstawania wspólnoty.
Dynamizm objawia się przez rozszerzanie od samego początku Słowa Zbawienia, mimo ogromnego sprzeciwu największych autorytetów współczesnych. A skutki radykalne: wszyscy byli braćmi i nie odczuwali głodu. To są dwa skutki sakramentalnego zrzeszenia. „Żaden nie nazywał swoim tego, co posiadał, ale wszystko mieli wspólne (Dz 4, 32). Dzielili się majątkiem, wprowadzili ład hierarchiczny. Apostołowie przewodzili gminie.
Pojawiły się pierwsze trudności. Z jednej strony kłamstwo gestów: zatrzymanie majątku. Znamy historię Ananiasza i Safiry, podjęty radykalizm został zakłamany egoizmem i małodusznością. Z drugiej strony rosnące autorytety niektórych nauczycieli zaczęły rozsadzać tę sakramentalnie uformowaną wspólnotę. Chociażby przykład Pawła i Apollosa. Wybitny kaznodzieja, a równocześnie poważne zagrożenie jedności w Kościele Korynckim.
Te dwa źródła: rodzenie i sakramentalne pochodzenie Jan Paweł II odnosi w swoim nauczaniu do wspólnego źródła: do Trynitarnego pochodzenia wspólnoty ludzkiej. W ten sposób genealogia osoby spotyka się z genealogią społeczeństw.
Genealogia osoby i genealogia wspólnoty rodzącej się w Trynitarnym źródle jest to jeden z najważniejszych tematów teologii życia społecznego.
III. Wspólnotowo-twórcza rola osoby.
Trynitarne źródło pochodzenia człowieka ukazuje jego istotną wartość. Człowiek jest osobą. Uznanie tej wartości uruchamia wszystkie mechanizmy społecznej integracji, takich jak: sprawiedliwość - masz prawo do ziemi, bo jesteś; jak zabezpieczenie podstawowych środków do życia: masz tchnienie życia – należy ci się przestrzeń życiowa. Jesteś uwłaszczony z natury pochodzenia i z natury osobowej godności, a nie przez nadanie ludzkie.
Prawzorem takiej społeczności jest ogłoszone za czasów Jozuego kahal – zgromadzenie (Joz 8,30-35). Należałoby przeprowadzić pogłębione porównanie między rozumieniem kahal, które jest zgromadzeniem liturgicznym, religijym, a innymi spotkaniami. Kahal jest takim zgromadzeniem, które doskonale ukazuje prawidła tworzenia społeczności ludzkiej. To po raz pierwszy przy tym zwołaniu, przy kahal, zwrócono się do wszystkich grup społecznych: tych, które były zwykle poza marginesem życia i nie miały prawa publicznego: do kobiet, dzieci i cudzoziemców. Zgromadzenie, które zwołuje Jahwe objęło wszystkich ludzi. Inne zgromadzenia były cząstkowe; zwoływano zdatnych do walki, starszych ludu, samych mężczyzn.
Największym niebezpieczeństwem dezintegrującym społeczeństwo jest rezygnacja z myślenia kategorią osoby, rezygnacja z uznania tej podstawowej wartości człowieka: jest on osobą. Wprowadza się rozmaite oceny rzeczowe i funkcjonalne. Człowiek znaczy tyle, ile posiada albo jego wartość ocenia się sprawnością, użytecznością podejmowanej pracy.
- Współczesne zagrożenia więzi międzyludzkiej.
Można widzieć dzisiaj – w najogólniejszym ujęciu – cztery zagrożenia więzi społecznej.
Pierwsze: jest to atak propagandy, wręcz ideologii: „mieć” przeciw „być”. Mówimy o ataku, ponieważ obserwujemy stosowanie bardzo zmasowanych i skutecznych technik społecznej i psychologicznej manipulacji. Celem zaś tej socjotechniki jest utrwalenie myślenia, które lekceważy wartości etyczne, moralność czynów ludzkich, a promuje jedynie skuteczność tych czynów w zdobywaniu nowych własności.
Drugie: jest to przestawienie ludzkich pragnień na sukces zawodowy ponad, a nawet wbrew potrzebom rodzinnym. Zawodowe osiągnięcia stają się jedynym celem. Dobro rodziny przestaje być najważniejszą wartością. Współczesne wydarzenia w sejmie, komentarze prasy stają się dobrą ilustracją tego myślenia. Budżet z pominięciem spraw rodziny – proponują ekonomiści. Skrajna prasa zaś zajmowanie się sprawami rodziny, po staremu, nazywa ciemnogrodem. Dlaczego jesteśmy ciemnogrodem? Bo stawiamy na rodzinę, bo jesteśmy po stronie człowieka, na którym dokonuje się eksperymenty prenatalne, którego od poczęcia poddaje się kwalifikacji pod kątem przydatności produkcyjnej. Twierdzą niektórzy publicyści, że społeczeństwo ma prawo stosować wstępną ocenę swoich członków, by uniknąć wydatków na „jednostki bezużyteczne”.
Trzecie: ze szczególnym nasileniem ostatnio wprowadzany program edukacji seksualnej. Jest to dezintegrujący program: seks urzeczowiono, pozbawiono go wartości osobowej. Bardzo niszczy więź społeczną program, który w życie międzyludzkie zamiast płciowości komunijnej wprowadza konsumpcyjny seks. Dar płciowości, wpisany przez Stwórcę w strukturę ludzkiej osoby, tworzy takie relacje, które stają się fundamentem wspólnoty rodzinnej, a przez rodzinę uczą ofiarnego odniesienia się do innych osób. Edukacja seksualna, wg propagowanych programów, widzi w drugim człowieku okazję do własnego użycia, rodzi egoizm, agresję, a nawet czyny kryminalne. Znana jest np. zależność między propagowaną swobodą seksualną a rosnącą agresją społeczną.
Czwarte: wreszcie najnowsze zjawisko to są sekty, które rozbijają nie tylko rodzinę, ale i społeczeństwa. Cały mechanizm formowania się sekt jest wyjątkowo antyspołeczny. Szczególnie szkodliwe społecznie są w sektach te zabiegi, które prowadzą do izolacji członków od środowiska rodzinnego. Tworzy się bardzo silne, wyizolowane od szerokiego otoczenia grupy, nastawione nieufnie do „obcych”, żyjąc w mitycznym świecie własnego „wybrania”.
- Rola rodziny w tworzeniu społeczeństwa XXI wieku.
Jak rodzina współczesna może wejść z pomocą w rzeczywistość antyspołecznych prądów kulturowych?
Przede wszystkim przez otwarcie szkoły służby, przezwyciężając reklamowany program konsumpcji. Już małe dziecko, przez cierpliwą edukację rodziców, uczy się dzielić cukierkiem z bratem czy gościnnie obecną ciocią. Wie, że zabieranie bratu zabawek, że pytanie cioci, jakie prezenty przyniosła, jest złym zachowaniem.
Ten program jest możliwy wtedy, kiedy staniemy na poziomie komunijnego i solidarnego rozumienia społeczeństwa, przezwyciężając wszystkie postawy egoistyczne. A stanie się to faktem wtedy, kiedy komunia osób w sposób bardzo odważny i konsekwentny – tak, jak to robi Jan Paweł II – będzie kluczem organizowania życia społecznego, gdy będziemy mieli odwagę w budowaniu życia społecznego ukazywać jego korzenie religijne. Skoro, zwołując kahal – zgromadzenie, Jozue dał odpowiedź na pytanie, jak uszanować wszystkich i jak stworzyć doskonałe społeczeństwo, to i my nie bójmy się formułować bardzo jasnego programu religijnego w budowaniu społeczeństwa.
Sakralne komunijne spojrzenie na konstrukcję społeczeństwa musi odnosić się do wszystkich wspólnot tych ogólnospołecznych, narodowych, czy regionalnych, jak i tych tworzonych przez samorządy lokalne. Nie ma innego wyjścia ku właściwemu działaniu parlamentu; parlamentarzyści w tworzeniu praw muszą oprzeć się na teologii komunii. A to jest możliwe tylko wtedy, kiedy zbliżymy się do rodziny. Dlatego życzę parlamentarzystom zatroskania się o rodzinę. Nauczą się wtedy komunijności.
.