Działalność naukowa i publicystyczna /

Kamienne serce wam odbiorę, a dam wam serce z ciała (Ez 36, 26). Transplantologia – Granice – Możliwości

Kamienne serce wam odbiorę, a dam wam serce z ciała (Ez 36, 26). Transplantologia – Granice – Możliwości

poniedziałek, 07-11-2011 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Referaty

Biskup Stanisław STEFANEK TChr

 Międzynarodowa konferencja naukowa Człowiek – Religia – Zdrowie
„Transplantologia – Granice – Możliwości”,
Dziwnów 7-9 listopada 2011 r.

Kamienne serce wam odbiorę, a dam wam serce z ciała (por. Ez 36, 26)
Integralna wizja człowieka w Biblii

Dziwnów 7 listopada 2011

  

Wybrałem jako tytuł tekst z proroka Ezechiela, który mówi o Bogu dokonującym transplantacji: wymienia serce. Dawcy nie ma, bo dawcą jest sam Pan Bóg, serce kamienne zabiera i daje serce z ciała. Przez użycie słowa „ciało” nawiązuje Bóg do aktu stwórczego, co oznacza: daję ci ludzkie serce, daję ci Siebie. W pojęciu „ciało” jest zawarta istota człowieka. Tu zaczyna się szczegółowsze przedstawienie podjętego tematu.

            Najstarsza tradycja biblijna przy innej okazji przedstawia Boga jako chirurga. Odnoszę się tutaj do tematu ks. dra Cezarego, który będzie mówił o Jahwe, który Adamowi wyjął żebro i zbudował z żebra kobietę. Można powiedzieć, że to jest inny problem, problem zabezpieczenia tożsamości natury mężczyzny i kobiety itd., z tym że w tekście drugiego rozdziału Księgi Rodzaju pokazany Bóg jako twórca integrujący swoje dzieło. Brak żebra uzupełnił metodą chirurgii plastycznej ciałem tak, aby Adam nie był uszczuplony. To jest ta pierwsza wersja dawania ciała: od strony sylwetki nie ma żadnych braków. Została wyrównana przynajmniej estetyka, jeśli nie funkcja ludzkiego ciała (por. Rdz 2, 4-25).

            Natomiast tekst biblijny, który całościowo pokazuje człowieka stworzonego, to jest opis z młodszego zbioru biblijnego, tenże tekst mówi, że Bóg stworzył człowieka mężczyzną i kobietą. Nie wchodzi w szczegóły, natomiast na końcu podaje kwalifikację: „A Bóg widział, że wszystko, co stworzył, było bardzo dobre.” To jest generalna kwalifikacja tak świata, jak i człowieka, jak i wyznaczonych człowiekowi zadań. Do tego tekstu będziemy wracać. Wszystko było bardzo dobre i ma być bardzo dobre w zamiarach Bożych. Integralna wizja ludzkich funkcji i to we wszystkich zadaniach, począwszy od pierwszych, które otrzymał człowiek tzn. przekazywanie życia i panowanie nad światem (por. 1, 1-2,3).

            Jeżeli od tego pierwszego planu Bożego wrócimy do zacytowanego w tytule Ezechiela, okazuje się, że Bóg przywracając serce ludzkie usunął przeszkodę, która uniemożliwiała człowiekowi być człowiekiem. W ten sposób wrócił człowiek, przez interwencję transplantacyjną, do pełnego wymiaru swojej obecności pośród stworzeń. To jest najbardziej skrótowy przegląd biblijnych sugestii, które mówią o tym, iż człowiek jest ciałem uduchowionym i duchem objawiającym się w ciele.

Uważam, że do tego tematu trzeba wracać, ponieważ wcale nam nie jest obca inna koncepcja człowieka: dualistyczne widzenie ciała i duszy. Nawet jeśli się spotkamy w gronie, które w tej chwili tworzymy, tzn. interdyscyplinarne, teologiczno-medyczne towarzystwo, w takim gronie też nieraz słyszymy: wy jesteście duchownymi od duszy, a my jesteśmy lekarzami od ciała. Jeśli tak lekarz mówi to zachęcam go, aby widział w swojej misji także dotykanie się duszy. A ja, troszcząc się o życie duchowe, wcale nie pomijam faktu, że jest to człowiek, czyli jedność psychosomatyczna, duchowo-fizyczna osoba ludzka. Jeżeli proboszcz przy okazji odpustu zaprasza: czcigodni bracia teraz była modlitwa dla ducha, a ja was zapraszam na plebanię na coś dla ciała, to ja z taką interpretacją się nie zgadzam. Mówię: bracie mój, nie jestem aniołem, odprawiałem Mszę św. w ciele, a nawet dbałem, aby to ciało usłużyło chwale Bożej w sposób poprawny, natomiast, gdy mnie zaprosisz do stołu, nie chciałbym mojego ducha zostawiać w zakrystii. Zabieram go ze sobą i przeżyję spotkanie braterskie w pełnej świadomości monistycznej natury człowieka. Nawet nie zawsze zdajemy sobie z tego sprawę, jak bardzo funkcjonuje w nas ten podział dualistyczny.

            Mówię o niektórych szczegółach. Po pierwsze, język biblijny bardzo często posługuje się jakimś fragmentem ludzkiego ciała w funkcji symbolu po to, ażeby pokazać całość życia. Jeżeli będzie wymieniana jakaś szczegółowa funkcja ludzkiego ciała, to nie znaczy, ze odnosi się to tylko do tego organu. Biblia pod tym względem jest najbardziej konsekwentna w rozumieniu człowieka jako jedności psychofizycznej. Człowiek, czyli także ciało ludzkie jest utworzone przez Boga. Prawdę tę ukazują autorzy biblijni szczególnie w trudnych sytuacjach. Sięgnąłem do dwóch tekstów: do Hioba i do Księgi Machabejskiej.

Hiob, pozbawiony wszystkich cech zdrowego ciała, owrzodzony, sponiewierany, wzgardzony nawet przez żonę i mądrych przyjaciół, którzy namawiali go, by przyznał się do grzechu i przestał udawać niewinnego. W tej sytuacji Hiob w dramatycznie malowanych obrazach realistycznie opisuje swoje położenie. Nie ukrywa ani cierpienia fizycznego, ani duchowej męki i zmagania się z powszechnie głoszoną opinią, że choroba człowieka jest nałożoną przez Boga karą za grzechy. Pełen napięcia poemat kończy niezwykle serdecznym zwrotem do Stwórcy: „Choć wiesz, żem przecież nie zgrzeszył, nikt mnie z Twej ręki nie wyrwie. Twe dłonie kształt mi nadały, a potem Tyś zerwał i zniszczył. Wspomnij, żeś z gliny mnie lepił: I chcesz obrócić mnie w proch? Czy mnie nie zlałeś jak mleko, czy jak serowi twardnieć nie dałeś? Odziałeś mnie skórą i ciałem, pospinałeś żyłami i kośćmi, darzyłeś miłością, bogactwem, troskliwość Twa strzegła mi ducha, a w sercu to ukrywałeś?” (Hiob 10, 7-12). Miał odwagę autor natchniony powiedzieć wyraźnie, iż najbardziej upokorzone ciało ludzkie zachowuje swoją pełną godność ze względu na to, że jest dziełem Boga.

Drugim przykładem niech będzie rozmowa z Drugiej Księgi Machabejskiej. Matka w obliczu śmierci swoich siedmiu synów przekonuje ich, aby nie ustąpili, nie załamali się, bo tyran może im tylko odebrać życie ciała, a Stwórca świata, który ukształtował człowieka ciebie też ukształtował w moim wnętrzu i On ci odda twoje życie. Król morderca nie odbierze ci życia, bo nie ma możliwości interweniowania we wszechmoc Bożą. „Nie wiem, w jaki sposób znaleźliście się w moim łonie, nie ja wam dałam tchnienie i życie, a członki każdego z was nie ja ułożyłam. Stwórca świata bowiem, który ukształtował człowieka i wynalazł początek wszechrzeczy, w swojej litości ponownie odda wam tchnienie i życie, dlatego że wy gardzicie sobą teraz dla Jego praw” (II Mach 7, 22-23).

Ciało ludzkie od samego początku istnienia jest pod wyłączną władzą Stwórcy. Dlatego należy mu się pełny podziw. Przykład kobiety z tłumu - jakże piękny jest ten tekst - taki tekst mogła powiedzieć tylko kobieta, która podziwia piersi i łono Matki Pana Jezusa. Misją piersi i łona opisuje macierzyństwo. Bardzo naturalnie brzmi to w jej ustach, ale jest to sugestia, że człowiek nawet w najdrobniejszych szczegółach powinien być widziany jako całość (por. Łk 11, 27). Oczywiście w języku opisów zmartwychwstania będziemy się także posługiwać skrótem: ciało i kości. Powie Pan Jezus do swoich uczniów: „Popatrzcie, dotknijcie.” Jego odwieczne, w łonie Trójcy Przenajświętszej istnienie, a zarazem i powrót do życia w ciele opisuje wobec swoich uczniów fragmentem, doświadczeniem: dajcie mi pożywienie, dotknijcie się, mam ciało, mam kości. Jest to ciągle ten teren, na którym człowiek objawia swoją aktywność i dlatego bogaty język symboliki, który będzie mówił o duszy, o sercu, o nerkach zawsze jest językiem przedstawiającym integralną osobę ludzką (por. Łk 24, 36-43).

Wnioski. Misja Chrystusa Zbawiciela zapowiedziana jest jako przywrócenie człowiekowi integralnej sprawności. Misję tę ogólnie zapowiedzianą przez Izajasza potwierdza sam Chrystus. W Ewangelii św. Łukasza zacytowany jest ten fragment: „uzdrowienie chorych, wskrzeszanie umarłych, oczyszczanie trędowatych, uwalnianie od złych duchów” (por. Iż 35, 5-6; 61,1; Łk 7, 22). Wszystkie braki, których człowiek doświadczył, będą usunięte w programie mesjańskim, w programie zbawienia. W naszym rozumieniu zbawienie równa się życiu wiecznemu, uświęceniu, uwolnieniu od grzechu, niebu. Gdy słyszymy słowo „zbawienie” kierujemy nasze zainteresowanie na teren życia duchowego, biblijny język wręcz przeciwnie mówi, że Mesjasz przyszedł jako lekarz, jako ten, któremu zlecił Ojciec Niebieski transplantologię, tzn. zlecił Mu przywrócenie pełnej sprawności ludzkiego ciała.

Takie też zlecenie otrzymali Apostołowie. Zatrzymuję się przy tym zleceniu, ono jest bardzo dokładnie opisane w Encyklice Evangelium vitae. Nam, apostołom, powiedział Pan Bóg: uzdrawiajcie chorych... Ale jak, bez lekarza? Jak doprowadzić do zintegrowanej współpracy między opieką duszpasterską, a specjalistyczną usługą lekarzy? Proszę zauważyć, jakie jest zapotrzebowanie na środowisko, które tworzymy. To nie jest tylko techniczny problem współpracy dwu dyscyplin. To jest współpraca, która ma budzić nadzieję w sercach ludzi cierpiących przez ukazanie wszystkich możliwości stale rozwijającej się medycyny i przez otwarcie serca na pełny sens życia ludzkiego (por. Evangelium vitae, 32-33).

Następny wniosek. Przy dawaniu organów – to też Evangelium vitae – może dojść do takiego postulatu, który nazywamy decyzją heroiczną np. podzielenie się nerkami. Ale może zaistnieć inna sytuacja, gdy ten heroizm jest jedynym rozwiązaniem, ale nie musi być przyjęty. To jest macierzyństwo, zwłaszcza macierzyństwo, które w niektórych przypadkach jest heroicznym darem. Mówił o tym Ojciec Święty podczas beatyfikacji w 1994 r. św. Joanny Beretty Molla. To jest współczesna święta. Przy narodzinach czwartego dziecka bardzo świadomie oddaje życie, żeby jej córeczka mogła się narodzić i żyć. To jest moment szczególnie trudnego wyboru, moment heroicznego wyboru. W tym przypadku spotkanie się medycyny i przede wszystkim motywacji głęboko w Bogu zakorzenionej, ukazanie wizji człowieka, który jest na wieczność zaplanowany, to jest niezwykle ważne (EV, 86).

Ostatnia myśl. Uważam, że lekarze i duchowni w jednym wypadku dokładnie pełnią tę samą funkcję. Mówią nam, że troszczymy się o chwałę Bożą, organizujemy liturgię, śpiewamy psalmy na cześć Boga Stwórcy, a lekarze uzbrojeni precyzyjnie maleńkie tkanki dotykają coraz to lepszymi narzędziami. A przecież w jednym i w drugim wypadku czynność ta jest oddaniem Bogu chwały. W każdym geście chirurga, transplantologa, operatora i w całym zapleczu, które towarzyszy, aby ten gest doprowadził do zintegrowanej funkcji człowieka jest jakiś element kultyczny. Oczywiście, na salę operacyjną lekarze nie będą w ornatach wchodzić tylko w swoich strojach, ale kult nie zależy od ornatów lecz od duchowego wejścia w pewną sferę ludzkiego rozumienia. Tego byśmy najbardziej sobie życzyli, ażeby teolog zastanawiając się nad poszczególnym fragmentami prawdy o Bogu Stwórcy, widział na horyzoncie bardzo ważną usługę lekarza, specjalisty, a z kolei by lekarz miał świadomość, że dotyka się Pana Boga i na cześć Stwórcy wypowiada chwałę, gdy precyzyjnie posługuje się tym, co wiedza i sztuka daje mu do dyspozycji. Bo medycyna coraz bardziej przestaje być tylko wiedzą – musi być także sztuką i ta nawet techniczna, posługująca się niezliczoną ilością podglądów komputerowych. Tego sobie nawzajem życzymy i mamy nadzieję, że m.in. Uniwersytet Medyczny Pomorski i Medyczny Instytut bł. Jana Pawła II będzie pewnego rodzaju inspiracją ku budowaniu zintegrowanej wizji człowieka, będzie nas wszystkich prowadzić ku służbie temu człowiekowi.