Z nauczania bpa Stanisława Stefanka TChr /

2008.03.29 - Rozpoczęcie perygrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego

2008.03.29 - Rozpoczęcie perygrynacji obrazu Jezusa Miłosiernego

sobota, 29-03-2008 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Homilie

Abyście wierząc mieli życie w imię Jego

Najmilsi w Panu!

I. Przeżywamy dzisiaj ostatni dzień oktawy wielkanocnej, święto Miłosierdzia Bożego, wigilijne czuwanie przed tym świętem. Trzeba więc zatrzymać się na chwilę i zapytać Pana, jakie ma dla nas dzisiaj polecenia. Niezależnie, czy reprezentujemy taką wspólnotę, jaką Dzieje Apostolskie opisują, pierwszą gminę, można by powiedzieć modelową parafię z wszystkimi wymiarami: modlitwa, Eucharystia, życie wspólne, pomoc potrzebującym; czy może w naszym życiu jesteśmy bliżej Apostoła Tomasza, który szuka ciągle uzasadnienia, dopytuje i szuka, brakuje mu jakiś argumentów; czy odbieramy natchnienia od Zmartwychwstałego w ogólnym zachwycie, a zarazem i nieporadności jak pierwsi Apostołowie, którzy usłyszeli, że mocą Ducha Bożego mają odpuszczać grzechy. Różne mogą być nasze przeżycia i duchowa kondycja, czy sprawność w wyznawaniu Pana, ale jesteśmy wszyscy razem Kościołem, jesteśmy paschalną wspólnotą. Zmartwychwstały stanął pośród nas i mówi: aby uwierzyć, a wierząc mieć życie w imię Jego.

Gdy rozpoczynaliśmy dzisiaj modlitwą mszalną uroczystość zatytułowaliśmy Boga bardzo bliskim nam przymiotem - Bóg Miłosierdzia, a Jego Boskie rozdawnictwo rozpisane jest darami, którymi żyjemy na co dzień w naszych wspólnotach: chrzest, moc Ducha Świętego, odrodzenie w Krwi Odkupiciela.

Rozpoczynamy nawiedziny ikony Jezusa Miłosiernego w całej Diecezji. Rekolekcje Kościoła Łomżyńskiego. Przybliżymy naszym sercom orędzie Miłosierdzia Bożego, będziemy mogli także pogłębić i bliżej poznać nasze paschalne obowiązki. A przy tym jeszcze jeden motyw: dziękczynienie za 1000 lat wiary Kościoła, którą nasi przodkowie otrzymali przez posługę pierwszego apostoła tych ziem Biskupa i Męczennika św. Brunona z Kwerfurtu i w Jego najbliższych, Jego drużyny misjonarskiej. Otrzymali przez posługę tysięcy kapłanów aż do tych męczenników, których pamiętają czasy nowsze, a niektórzy z nich wyniesieni zostali na ołtarze: przez św. Andrzeja Bobolę, a w naszych dniach bł. Michała, bł. Adama, a spośród rodzin: bł. Marianny. Wszystkich naszych patronów przyzywamy, bo taki jest moment rozpoczęcia misji Miłosierdzia Bożego.

II. Ojciec Święty w Liście przysłanym na czas peregrynacji, który przed chwilą usłyszeliśmy, określił bliżej nasze zadania. Kardynał Sekretarz Stanu pisze: „Ojciec Święty modli się, aby w Waszych wspólnotach parafialnych i zakonnych była głoszona Dobra Nowina o tym, że Bóg w swojej miłości jest zawsze blisko ludzkich spraw i by była budzona ‘wyobraźnia miłosierdzia’, która owocuje poczuciem większej wrażliwości na potrzeby innych.” Mamy więc zadaną szkołę: „wyobraźnię miłosierdzia.” Ojciec Święty sięga do dwóch tekstów swojego poprzednika, Sł. Bożego Jana Pawła II: Encyklika o Miłosierdziu Bożym Dives in misericordia, z 30 listopada 1980 r. i List Apostolski na zakończenie Wielkiego Jubileuszu: Novo millennio ineunte z 6 stycznia 2001 r. Potrzeby naszych czasów mamy rozeznać prowadzeni światłem Ducha Świętego, które dociera do nas przez nauczanie Najwyższych Pasterzy, Sługi Bożego Jana Pawła II i Benedykta XVI. Oczywiście potrzeby te można rozpisać na wiele szczegółowych zadań, ale skupimy się na tym, co wydaje się w tej chwili najważniejsze dla naszego regionu.

Nasza odpowiedzialność za dziedzictwo Brunonowe! Czego wymaga od nas ta odpowiedzialność dzisiaj? W odpowiedzi będziemy się posługiwać tymi zadaniami, które otrzymaliśmy przez nauczanie Jana Pawła II i Benedykta XVI.

1. Kontemplacja Oblicza Zbawiciela, Syna Bożego, cierpiącego i zmartwychwstałego. Ta kontemplacja to: studium Pisma Świętego, to poznanie katechizmu, ale także modlitwa, zwłaszcza modlitwa rodzinna, to Eucharystia niedzielna, to wykorzystanie wszystkich okazji, ażeby otworzyć swoje serce przed trybunałem Bożego Miłosierdzia. Ta kontemplacja ma przezwyciężyć laickość, proponowaną światu jako nową religię.

Były takie zapowiedzi: świeckie chrzty, świeckie śluby, świeckie bierzmowania – nazywano to wręczeniem dowodów osobistych. Były już takie, można by powiedzieć, karykatury obrzędowości. W tej chwili ta laickość przybrała zupełnie inną formę i jest o wiele groźniejsza. To jest kultura, to jest sposób myślenia, to są obyczaje. Nie tylko dwa, trzy obrzędy w ciągu życia, ale całe życie laickie, czyli odarte z tego pierwotnego wymiaru, jakim jest obraz Boży w człowieku, jego styl życia i motywy czynów. W ten sposób laickość mrozi nasze serca, zabija, zwłaszcza życie słabszych, nienarodzonych, starszych, chorych, biednych, rujnuje ład społeczny wprowadzając najrozmaitsze napięcia i zrywa więzy, zwłaszcza rodzinne. Dlatego potrzebna jest naszej wyobraźni i naszej duszy wielka szkoła miłosierdzia. Stąd obraz Jezusa Miłosiernego, spotkania formacyjne, sakramentalna katecheza, stąd wszelkie formy bardzo głębokiego wpływania na życie według programu duc in altum - wypłyń na głębię. A więc nie tylko chrześcijanin z imienia, ale żywy, dynamiczny, świadomy, odważny chrześcijanin. To jest program dla nas na dzisiaj i na najbliższe dni. Z kontemplacji Oblicza Zbawiciela wynika druga powinność.

2. Ukazać godność każdego człowieka. Każdy człowiek jest dzieckiem Boga, każdy człowieka jest bratem Chrystusa, każdy człowiek ma prawo do dobrego imienia. Dopiero na tym chrzcielnym stwierdzeniu, które mówi o wynurzeniu się odrodzonego człowieka z kąpieli chrzcielnej, w mocy Zmartwychwstałego budujemy „duchowość komunii.” Jest ona oparta na dwóch prawdach. Po pierwsze: Trójca Przenajświętsza, czyli Bóg, który nas stworzył w łonie swojej wewnętrznej więzi, najbliższej między Osobami Boga miłości. Mówimy językiem podręczników teologicznych: Trynitarny model budowania społeczeństw. Na Trójcy Świętej budujemy statut społecznego życia. Drugi wymiar, od nowa przypomniany, wymiar Bożej obecności w naszym życiu społecznym to Wieczernik. I tu pojawia się słowo „komunia”, komunia z Chrystusem i nasza komunia społeczna. Każdy z nas kwalifikuje się na najwyższym poziomie godności dziecka Bożego. W ten sposób Boża prawda owocuje solidarnością społeczną. I to solidarnością nie tylko z głodnymi, potrzebującymi wsparcia, ale przede wszystkim z każdym człowiekiem, który musi znaleźć wsparcie na drodze pełnego rozwoju. Szkoła, możliwość uczenia, najrozmaitsze chwilowe potrzeby jak chociażby choroba – szpitale. Nie można ani szkół, ani szpitali zamieniać w spółki handlowe. Nie można, bo to jest Boża dziedzina i jej się nie wydzierżawia. To jest dobro wspólne, własność dzieci Bożych. Tam każdy ma mieć dostęp, tam Bóg jest gospodarzem, tam On jest hojny w swoim Miłosierdziu. Mówi też Ojciec Święty, że na naszym społecznym życiu trzeba postawić pieczęć miłosierdzia, dzieło, konkretny owoc, konkretny czyn.

3. Stanąć przy młodzieży. Młodzież jest terenem, przez który przebiega linia frontu. Serce młodego człowieka jest granicą między dobrem a złem. Tam czają się wszyscy wrogowie Boga i wrogowie człowieka - na terenie serca młodego człowieka. Tu szczególnie powinniśmy stanąć wypełniając swoją powinność budowania wyobraźni miłosierdzia. Powinniśmy stanąć przy młodzieży troszcząc się o dwie ważne życiowe sprawności młodych serc. Po pierwsze: odpowiedzialność! Nie można miłości przegrać, mówi Ojciec Święty, nie można młodości przegrać. Owszem, pojawia się wśród młodych ambicja doskonalenia, można by ja nazwać doskonaleniem zawodowym. Ale to jest zbyt wąsko pojęta sprawność, to jest sprawność zdobywania konkretnych celów, dobra, ale wąska. Trzeba wzbudzić w młodych odpowiedzialność i ambicje duchowego wzrostu, całościowego rozwoju osoby człowieka. Dlatego potrzebni są przewodnicy. Przewodnicy! Od ojców duchownych począwszy, przez nauczycieli, mistrzów prowadzących, trenerów, bo i tacy na poziomie sportu są potrzebni. Młodzież ma prawo do naszej obecności. Po drugie: młodych trzeba przekonać do najbardziej cennego daru, jaki wnoszą w swoją przyszłość, to jest czystość przedmałżeńska, to jest budulec, z którego powstaje dom na skale. To jest źródło, z którego będzie płynąć szczęście małżeńskie. Nie lękać się wyśmiania dziewictwa, nie lękać się wyśmiania czystości. Mówić jasno każdej dziewczynie, każdemu chłopakowi: jeśli chcesz być szczęśliwy, masz tylko jedną receptę, jedno rozwiązanie – trwać w wierności Bożym Przykazaniom i radować się młodością rozwijając w pełni swoje sprawności kochania ofiarnego.

4. Rodzina. Tak budujemy po kolei, na zdrowej młodzieży, szczęśliwą rodzinę. A szczęście rodziny opiera się na dwu filarach. Po pierwsze: rodzina wierna, małżeństwo wierne! Tam zakorzeniona jest trwałość małżeństwa. I tu znów trzeba, odważnie powiedzieć: powszechne powołanie do świętości obejmuje także małżeństwo w jego sakramentalnym fundamencie. Małżeństwo jest miejscem świętym i uświęcającym. Dlatego nie odwraca się od modelu, którym jest Boży obraz, zamysł Boży, ale również nie stroni od źródła odrodzenia, którym jest sakrament pojednania, trybunał Bożego Miłosierdzia. Potrzebna jest odwaga przebaczania. Modlimy się o to w naszej modlitwie po Komunii św. w czasie tego nawiedzenia. Przebaczanie. Wierność oparta jest na miłości przebaczającej, która prowadzi do świętości.

Po drugie: rodzina jest życiodajnym powołaniem. Każde dziecko przyjęte w rodzinie wnosi nieoceniony wkład w życie małżonków, we wspólnotę Kościoła, w dynamikę społecznego rozwoju. Bo przecież każde dziecko to jest serce, które chwali Boga. Tylko rodzice mogą mnożyć chór serc chwalących Boga. Każde dziecko to jest serce, które kocha; kocha rodziców, kocha najbliższych. Tylko rodzice mogą rozbudowywać przestrzeń miłości. Każde dziecko jest twórcą nowych wymiarów życia społecznego. To jest inwestycja centralna w wymiarze społecznym. Serce dziecka, nowy człowiek. Dlatego rodzina powinna być uprzywilejowanym środowiskiem, na które patrzą społeczeństwa z nadzieją pomagając rodzicom w wypełnianiu tych obowiązków, które przerastają możliwości w ramach tzw. zasady pomocniczości. Nie wszystko rodzina sama potrafi, np. wykształcić dzieci, a wiec potrzebna szkoła; wychować dzieci do życia społecznego, a więc potrzebny jest i Kościół i różne organizacje. Rodzina czeka na współpracę tych nadrzędnych wspólnot i środowisk. Ale one, według zasady pomocniczości, mają przede wszystkim uszanować kompetencje rodziny i cieszyć się każdym życiem.

Tak mamy budować naszą przyszłość i to jest program, który bierzemy ze sobą w wigilię święta Miłosierdzia Bożego, gdy już zaczęliśmy peregrynację obrazu Jezusa Miłosiernego. Będzie ona trwać w naszej Diecezji aż do 29 września br. Drogą obrazu będą szły nasze modlitwy, za obrazem będą szły nasze intencje i za Jezusem Miłosiernym będzie szła nasza nadzieja. Amen.