Radość, jaką przynosi dziecko. Grudzień 2001
środa, 12-12-2001 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Artykuły w Różańcu
Radość, jaką przynosi dziecko
Powszechna jest rozradowanie rodziny przyjściem na świat dziecka. Ale często słyszymy także, że narodziny są przyczyną poważnego zakłopotania. Wiadomość, że kobieta stała się matką, niekiedy zastaje ją tak nieprzygotowaną, iż wpada ona w panikę, rozpacza, a nawet ulega podszeptom szatana i zabija dziecko. Radość, że się człowiek narodził, a jednocześnie agresja, która niszczy to wspaniałe dzieło Boże...
W ostatnich miesiącach wiele osób wypowiadało się na temat zagrożenia życia. Pierwsza reakcje dotyczyły ataku terrorystycznego w Stanach Zjednoczonych. Podkreślano niewinność i wielką liczbę ofiar, niepewność jutra i możliwość kolejnych odwetów, a więc uruchomienia spirali nienawiści. Komentarze te wywołały u wszystkich głębokie wzruszenie i wydawało się, że nie będzie trudności w zorganizowaniu międzynarodowej solidarności przeciwko terroryzmowi. Ale powstaje pytanie: co dalej? Jak tę solidarność włączyć w obronę życia? Jak wykorzystać powszechne przekonanie, że niewinni nie mogą ginąć? Aby umożliwić odpowiedź na te pytania, trzeba wskazać na drugi rejon, w którym niepokój o życie doszedł ostatnio do głosu. Po zwycięstwie SLD przypomniano obietnice z czasów kampanii. Brzmią one bardzo niewinnie: znowelizujemy ustawę, zliberalizujemy prawo, uwolnimy kobietę, pozwolimy jej decydować o sobie, wprowadzimy wyższy standard wolności obywatelskiej. Ale w istocie wyrażają one jedno: pozwolimy zabijać niewinnych, i to w kontekście o wiele bardziej dramatycznym aniżeli terroryzm. Terroryzm bowiem jest owocem ogromnych napięć, które budzą nienawiść. Natomiast zabijanie dziecka nienarodzonego dokonuje się w klimacie określanym jako miłość. Najpierw miłość mężczyzny do kobiety (to owocem tej miłości jest życie), potem miłość matki do dziecka. Tej miłości doświadcza się w warunkach niepowtarzalnych – nie ma drugiego takiego miejsca jak łono matki, w którym rozwija się przyjaźń między nienarodzonym i jego rodzicielką. Matka daje życie we wszystkich wymiarach, dziecko oddaje się jej w opiekę z całym zaufaniem. W to miejsce wpisuje się tzw. wolność, tzn. śmierć niewinnego. Ale jest to także śmierć miłości macierzyńskiej, śmierć cudownej Bożej instytucji, która pozwala człowiekowi rozwijać się w poczuciu bezpieczeństwa. W to miejsce wpisuje się potworna zbrodnia dokonana dzięki wiedzy medycznej. Dyskusje nad programem SLD odbywały się jednak z dużym spokojem, a nawet przy aplauzie zgromadzonych na sali. W przekazywanym nam obrazie telewizyjnym powinniśmy widzieć nałożone na siebie te dwa wydarzenia i te dwie reakcje społeczne – przerażenie po ataku terrorystycznym i entuzjazm wiwatujących na cześć proponowanego wyborcom programu z prawem do aborcji, który znalazł pełną aprobatę sporej liczby rodziców.
Źródło zagrożenia życia
Czy rzeczywiście mamy prawo zestawiać te dwa obrazy? Mamy prawo, a nawet obowiązek! Ojciec Święty Jan Paweł II w swoim kazaniu w Kaliszu w 1997 r. przypomniał zdanie Matki Teresy z Kalkuty: „Wiele razy powtarzam – i jestem tego pewna – że największym niebezpieczeństwem zagrażającym pokojowi jest dzisiaj aborcja. Jeżeli matce wolno zabić własne dziecko, cóż może powstrzymać ciebie i mnie, byśmy się wzajemnie nie pozabijali?”. Koszmar przeżyty przez mieszkańców Nowego Jorku zapowiedział przecież przed wielu laty Sobór Watykański II, a ostatnio przypomniał go w 1995 r. Jan Paweł II w encyklice Ewangelium vitae. Spróbujmy przeczytać jej fragment, zatrzymując w wyobraźni dramat niewinnych ludzi, wyrzucanych siłą wybuchu z wieżowców – symbolu ludzkiego budowania świata: „Wszystko, co godzi w samo życie, jak wszelkiego rodzaju zabójstwa, ludobójstwa, spędzanie płodu, eutanazja i dobrowolne samobójstwa; wszystko, cokolwiek narusza całość osoby ludzkiej, jak okaleczenia, tortury zadawane ciału i duszy, próby wywierania przymusu psychicznego; wszystko, co ubliża godności ludzkiej, jak nieludzkie warunki życia, arbitralne aresztowania, deportacje, niewolnictwo, prostytucja, handel kobietami i młodzieżą, a także nieludzkie warunki pracy, w których traktuje się pracowników jak zwykłe narzędzia zysku, a nie jak wolne, odpowiedzialne osoby, wszystkie te i tym podobne sprawy i praktyki są czymś haniebnym; zakażając cywilizację ludzką, bardziej hańbią tych, którzy się ich dopuszczają, niż tych, którzy doznają krzywdy, i są jak najbardziej sprzeczne ze czcią należną stwórcy” (EV 3).
Obraz Boga w człowieku
Człowiek jest darem miłości, obrazem Boga. Bóg jest więc stróżem jego życia. Od zatroskanej rozmowy z Kainem, od upomnienia pierwszego zabójcy staje przy każdym człowieku kuszonym uczuciem nienawiści i mówi: Masz panować nad grzechem, który leży u wrót i czyha (por. Rdz 4,7). A życie ludzkie jest miejscem, w którym najpełniej wypowiada się Bóg – Stwórca, Miłość i Sędzia. Drugi zaś człowiek jest najprostszą drogą do zjednoczenia z Bogiem. To właśnie miłość bliźniego przygotowuje do tego zjednoczenia; jest życiową szkołą społeczną, miejscem rozwoju. Rozwój ten owocuje pokojem serca i radością w każdej sytuacji, nawet wtedy, kiedy życie nasze – Boży skarb – przeżywamy w trudnych realiach. Fakt, że żyjemy, jest dla nas wartością, której nawet najtrudniejsze warunki nie mogą pomniejszyć. Ten rozwój jest także źródłem pokoju społecznego. Człowiek oddany Bogu i szanujący życie to osoba otwarta na innych. Szacunek do człowieka i do życia, nietykalnego daru Boga, jest podstawą więzi społecznej. Teraz można już odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak konsekwentnie rozpalane są ogniska społecznych konfliktów, czyli nienawiści przeciw życiu. Jest to atak na samego Boga! Ponieważ jednak Bóg jest nieosiągalny dla nieprzyjaciela wszelkiego dobra (Bóg w swojej wszechmocy i świętości nie może w żaden sposób być dotknięty), więc szatan kieruje atak na dar Boga – na życie. Chcę, aby w ten sposób człowiek odwrócił się od Stwórcy, zerwał tę więź z Nim i zaczął nienawidzić. Cała logika walki z Bogiem oparta jest więc na szeregu działań: sianiu niepokoju, w odebraniu radości z tego, że rodzi się człowiek, zniechęceniu do życia, postrzeganiu w dziecku najpierw konkurenta, a potem wroga, wprowadzeniu takich mechanizmów, które usprawiedliwią zabijanie. „Znaczna część opinii publicznej – mówi Ojciec Święty w Ewangelium vitae – usprawiedliwia przestępstwa przeciw życiu w imię prawa do indywidualnej wolności i wychodząc z tej przesłanki, domaga się nie tylko ich niekaralności, ale wręcz aprobaty państwa dla nich, aby móc ich dokonywać z całkowitą swobodą, a nawet korzystając z bezpłatnej pomocy służby zdrowia” (4).
Głosić Ewangelię życia
Jaki jest więc nasz program? Jest to przede wszystkim głoszenie Ewangelii prawdy i życia. Trzeba przywrócić właściwy język. Dziecko od poczęcia jest osobą. Życie człowieka jest wartością najwyższą, niezależnie od jego sprawności czy pełnionej funkcji. Naszym obowiązkiem jest więc obrona życia. Obroną jest także tworzenie środowisk przychylnych życiu. Najbliższym takim środowiskiem jest rodzina. Ale rodzina musi mieć wsparcie opinii społecznej i instytucji prawa. Tę przychylność środowiskach możemy tworzyć przez pogłębianie naszej obecności przed Bogiem we wszystkich aspektach życia i poprzez aktywność społeczno-kościelną. Liturgia, udział w ruchach i stowarzyszeniach ożywia naszą szlachetność, wrażliwość i ofiarność, włącza nas w mesjańskie dzieło Jezusa Chrystusa Odkupiciela. Trzeba jeszcze odnieść się do aktualnych planów. W Polsce zapowiadana jest nowelizacja prawa aborcyjnego, czyli zgoda na zabicie człowieka z każdego powodu. Media lansują schematy bardzo nieprzychylne życiu, rodzinie i trwałości związku małżeńskiego. Z naszej strony potrzebne jest zatem spojrzenie na świat oczami Boga w duchu wiary. Takie spojrzenie jest gwarantem szacunku dla życia. Utarło się powiedzenie, że religijny obraz świata jest zawężony. Temu obrazowi przeciwstawia się spojrzenie uniwersalne. Jest to jedno z większych nieporozumień. Przecież uniwersalizm, czyli powszechne rozradowanie życiem, można określić zdaniem: szanować każde życie i całe życie (por. EV 87). Każde, tzn. wszystkie osoby, które przyszły na świat, a więc również niepełnosprawnych i opóźnionych w rozwoju. Całe życie, tzn. wszystkie jego poziomy, począwszy od duchowego. Radość, którą przynosi każdy człowiek, powinna wyrażać się szacunkiem dla potrzeb duchowych bliźniego. Życie religijne, wewnętrzne, moralne to najbardziej pełna forma istnienia. Potrzeba więc szczególnego wysiłku, aby te wymiary życia ludzkiego promować i otaczać szacunkiem. Wówczas znikną najbardziej dramatyczne zagrożenie, z terroryzmem włącznie.
bp. Stanisław Stefanek TChr
Tekst pochodzi z miesięcznika „Różaniec” grudzień 2001 (str. 20)