Podaruj dziecku prawe sumienie. Lipiec-sierpień 2009
niedziela, 12-07-2009 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Artykuły w Różańcu
Podaruj dziecku prawe sumienie!
Bóg jest w nas obecny i przez głos sumienia towarzyszy naszym czynom.
Kiedy mówimy o sumieniu, to używamy takich określeń, jak: „spokój sumienia”, „wyrzuty sumienia”, „ktoś bez sumienia”, „poruszyć sumienie”. Ale czy na pewno wiemy, czym jest sumienie? W Katechizmie Kościoła Katolickiego znajdujemy kilka określeń, które ułatwią zrozumienie tego, co jest nam tak bliskie, a jednocześnie tak niekiedy mało znane.
Sumienie – „sanktuarium” człowieka
W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie daje, którego głos wzywa go do miłowania, czynienia dobra, unikania zła (por. KKK 1776). To jest pierwszy warunek istnienia prawego sumienia: świadomość, że jest prawo, które mam odkryć, a nie ustanowić. „Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam na sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa” (KDK 16). Bardzo piękny opis. Jest też inny. „Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu” (KKK 1778). Oceniamy czyn, zanim go podejmiemy, oceniamy w trakcie wykonywania i po jego dokonaniu. Stąd podział na sumienie przeduczynkowe i pouczynkowe. Bóg nie przekazał nam tylko ogólnych norm zawartych w Dekalogu. J. H. Newman nazwał sumienie pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa, który jest obecny w moim myśleniu, w moich zamiarach, w planach i czynach. Jest obecny we mnie. Postulat ten powinny respektować wszystkie systemy prawne, państwowe, nurty kulturowe i obyczajowe. Nie można w żaden sposób wtargnąć do tego sanktuarium i zagłuszyć głosu Boga. Sumienie ma być wolne!
Relatywizm moralny a sumienie
Jakie są źródła największych zagrożeń w kształtowaniu się prawych sumień? Wymienię trzy. Pierwszym jest pomysł, aby zasady moralne poddać demokratycznemu osądowi. Takimi argumentami próbuje się przekonać człowieka o jego autonomii – a więc nie odkrywam obiektywnego porządku, tego, co Bóg ustanowił, ale tworzę i ustanawiam własny ład. Drugą przeszkodą w prawdziwym kształtowaniu sumienia jest przekonanie, że człowiek nie może poznać normy obiektywnej; że nasza natura jest wpięta w pewien mechanizm społeczny i nie jest w stanie w sposób wolny funkcjonować. Trzecią przeszkodą – najgroźniejszą i jednocześnie najbardziej propagowaną – jest pogląd, że w ogóle nie ma norm stałych. Takie myślenie nazywamy relatywizmem moralnym. W duchu tej filozofii powstały najbardziej zbrodnicze systemy totalitarne XX wieku: faszyzm i komunizm. Nie ma dobra obiektywnego, prawdy samej w sobie. Jest tylko korzyść jakiejś grupy – to bardzo groźna teoria, którą można usprawiedliwić każdą zbrodnię.
Nie niszczcie autorytetów
Rodzice jako pierwsi formują sumienia swoich dzieci. Oni stanowią wzór do naśladowania – w myśl słów: „Ja ciebie kocham i pokazuje ci, jak należy postępować”. W ten sposób tworzy się trwała więź na poziomie zasad i zachowań moralnych. Potem następuje spotkanie dziecka z Bogiem, który dał Dekalog i wypowiedział osiem błogosławieństw. Rozmowa z Nim kształtuje sumienie. Nawet jeśli z jakiegoś powodu rodzice muszą przeprosić dziecko, gdy objawiają się ich słabości, to zawsze obydwie strony, tzn. dziecko i rodzic, mogą się spotkać razem w Panu Bogu. Rodzic może powiedzieć wtedy: „Pan Bóg jest wśród nas, ja mogę się pomylić, ale On nigdy się nie myli”. To jest sakralizacja sumienia. Bóg wchodzi w nasze życie jako nauczyciel i przewodnik. Na co powinniśmy zwrócić szczególną uwagę przy formowaniu sumienia? Przede wszystkim na adorację Boga, na miłość do Niego. Potem na miłość i posłuszeństwo względem rodziców, i wreszcie na szacunek do samego siebie, chociażby w odnoszeniu się do własnego ciała. Jest cały szereg szczegółowych tematów, które należy poruszać w rozmowach z dzieckiem. Kto ma w tych zadaniach wspierać rodziców? Oczywiście autorytety, którymi przede wszystkim są nauczyciele. Bardzo apeluję do wszystkich rodziców: nie niszczcie relacji między wami a nauczycielami! Jeśli nawet ich pracę oceniacie negatywnie, to porozmawiajcie o tym bezpośrednio z nimi, zapytajcie, dlaczego tak postąpili. Autorytety są bardzo potrzebne. Konieczna jest także wychowawcza pomoc instytucji państwowych i społecznych. Ale pamiętajmy: to przede wszystkim rodzina kształtuje prawe sumienia dzieci.
bp. Stanisław Stefanek TChr
Tekst pochodzi z miesięcznika „Różaniec” lipiec-sierpień 2009 (Dział: Wiara i życie; str. 30-31)