Pielgrzymka MPWiK na Jasną Górę
Homilia – 14 października 2001 r.
„Twoja wiara cię uzdrowiła, idź w pokoju” (Łk 17, 19)
Umiłowani w Panu Bracia i Siostry, pielgrzymi z całej Polski u Matki Bożej, na dorocznym spotkaniu. Tak jak zaplanowaliście – wodociągi, służby komunale, ochrona środowiska - tak też chcielibyśmy zatrzymać się w czasie tej liturgii nad naszym powołaniem do świętości: „wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła.” Nie lękajcie się świętości, uczyńcie nowe tysiąclecie erą ludzi świętych.
Ktoś obserwując z zewnątrz zgromadzonych tu przedstawicieli środowisk zawodowych, zwłaszcza gdyby używał języka dziennikarskiego, powiedziałby: ambitne zadanie. Łatwiej spiąć budżet, niezależnie od dużych braków. Łatwiej dogadać się na dalekim Zachodzie i Wschodzie, aniżeli wybrać się w drogę po świętość. Dlaczego program tak ambitny? Czy nie wystarczyłoby postanowienie, aby te środowiska, które dzisiaj zebrały się na liturgii, starały się dobrze funkcjonować? Mógłby ktoś zaproponować: w tej intencji pomódlmy się i rozważmy nasze zadania, zorganizujmy naradę na temat logistyki centralnej, a więc ustalmy podstawowe zasady funkcjonowania przedsiębiorstw. Wystarczyłoby tyle! A środowiska te, idąc do Matki Najświętszej, wskazują na wspólne nam wszystkim powołanie: powołanie do świętości. Nie lękajcie się uczynić nowe tysiąclecie erą ludzi świętych.
Wyprzedzając wnioski końcowe tego rozważania, mógłbym powiedzieć jeszcze bardziej skrótowo: to nowe tysiąclecie, które zaczęło się niezwykle dramatycznie i powiało grozą wobec możliwości niszczycielskich - możliwości technicznych i duchowych kondycji narodów - to nowe tysiąclecie będzie epoką świętych, albo w sposób istotny zagrozi swojemu istnieniu, czyli będzie tysiącleciem samobójców. Taka jest szansa i takie jest zagrożenie.
Skupiamy się, przy rozważaniu naszych szczegółowych tematów, na podstawowym obowiązku: stworzyć warunki do właściwego wykonania zleconych nam zadań. Stworzyć fundament moralny, obyczajowy i kulturowy. Dopiero na tym fundamencie należałoby ustalać szczegółowe programy wykonawcze. Nie lękajcie się! Jest pewne zbliżenie tematyczne nie tylko do całej dzisiejszej Ewangelii i do czytań z Księgi Królewskiej, ale jest pewne odniesienie do wielu źródeł biblijnych.
Dwa słowa spotykają się dzisiaj w sposób dosyć niespodziewany: to jest słowo „świętość” i „ekologia”. Akurat ekologia jest słowem dobrze znanym środowisku, które dzisiaj tworzy grupę pielgrzymów, a świętość jest wybranym przez Was słowem. Te dwa słowa rozkładają w sposób właściwy akcenty naszego życia: świętość jest darem Boga, ekologia jest zadaniem Boga do wykonania w naszym życiu.
Czy dążenie do świętości jest zadaniem dodatkowym? Czy świętość jest jakąś ozdobą, może dla niektórych z nas? Czy to jest podjęcie jakiejś dekoracyjnej inicjatywy?
Trędowaci, dziesięciu ich było, przyszli i wołali: Jezu, Mistrzu ulituj się nad nami, to znaczy przywróć nas społeczeństwu. Wołali z daleka, bo taki był przepis reguł sanitarnych. Trędowaty albo kołatką, albo krzykiem uprzedzał o swojej obecności. Nie wolno mu było zbliżać się do środowisk ludzkich. Stąd wołał z daleka i głośno. A chcieliby być z bliska i wewnątrz, chcieliby być członkami nie tylko społeczności, ale i wszystkich zadań, chcieliby być czynni. Dlatego zwrócili się do Mistrza: ulituj się, tzn. przywróć nam zdrowie. Tak jak wysoki syryjski urzędnik trędowaty przychodzi do proroka, by odzyskać zdrowie, by mógł być znów wodzem, by znów mógł pełnić funkcję państwową (por. 2 Krl 5, 14-17).
Czy to jest prośba o jakąś ozdobę? Czy to jest pragnienie przeżycia nadzwyczajnych doznań? Czy prośba o powrót w głąb środowiska ludzkiego jest dodatkiem, który mógłby niektórym ludziom – w jakiś sposób – z łaski być przydzielany?
To jest prośba o istotę życia. Chcę być sprawny. Świętość nie jest luksusem dla elitarnych środowisk. Jest fundamentem, na którym jedynie może funkcjonować społeczność ludzka.
Jak to zrozumieć? Najpierw kilka prób rozstrzygnięcia problemu trędowatych we współczesnym świecie. Najbliżej nam do takiej choroby nieuleczalnej jak AIDS. Znamy też źródło i skutki tej choroby. Jaki pomysł ma współczesny człowiek? Mąż stanu, który otrzymał w tym roku pokojową nagrodę Nobla, sekretarz ONZ, w tych miesiącach, pisze do Papieża list. Jaką ma propozycję w stosunku do pierwszego na świecie autorytetu moralnego? Sekretarz generalny ONZ pisze do Ojca Świętego: jesteś autorytetem moralnym, a my organizujemy wielką konferencję przeciwko AIDS, powinieneś się dołączyć. Proponuje Papieżowi, żeby użył swojego autorytetu dla wyprodukowania i rozpowszechniania środków ochronnych na całym świecie, ażeby uznał środki antykoncepcyjne za najbardziej skuteczne w epidemii AIDS i stanął na czele tych producentów. Oczywiście, jest to parafrazowany tekst listu. Mówię, jaka jest sugestia współczesnego świata. Po prostu włączyć w program życia ludzkiego mechanizm zakażania i tylko stworzyć jakieś osłonowe, niosące ulgę, techniczne rozwiązania.
Ojciec Święty ma lekarstwo na AIDS, ale to jest odnowa moralna, a nie produkcja chemicznych zabezpieczeń. W tej chwili Afryka jest w sposób dogłębny zagrożona, a nikt nie wie, kiedy ta lawina uruchomi się na kraje bardziej cywilizowane. Świętość jest kotwicą, którą rzuca się współczesnemu zakażonemu światu, a nie ozdobą dla niektórych, którzy mają pragnienie zabawić się w program świętości. Czy chociażby tak bardzo dzisiaj dramatyczne zjawisko terroryzmu? Przecież to dopiero początek dramatu. Może się rozwijać spirala kolejnych aktów zemsty – prowadzi to do nikąd.
Ojciec Święty wyszedł naprzeciw temu zapętleniu społecznemu. Od wielkiego zgromadzenia w Asyżu, co roku spotykają się przedstawiciele wszystkich religii. Jaki jest program? – Modlitwa o uzdrowienie moralne świata. Ten, kto w sposób dogłębny wierny jest swojej religii, ten nigdy nie zaatakuje drugiego, nigdy krzywdy nie wyrządzi i nie będzie kuszony do odwetu. Jak dramatycznie brzmią dwie informacje z dnia wczorajszego. Sztab wojskowy wokół prezydenta USA w ośrodku wypoczynkowym i wioska, jedna po drugiej, ginąca od pomyłkowych rakiet. Nigdy nie rozstrzygniemy, czy to był sprawiedliwy atak, czy nie, czy na wojnie tak musi być, czy nie. Faktem jest ogromna krzywda, dysproporcja sił i wyrządzona człowiekowi niewinnemu najgłębsza rana – stracił on zaufanie do człowieka jako człowieka. Dlatego systemy polityczne wymagają ekologicznego oczyszczenia, wymagają podstawowej reformy, czy raczej programu skanalizowania wszystkiego, co jest grzechem i wprowadzenia świeżej wody zasad moralnych.
Zaproszono jako patrona św. Franciszka. Znów ten sam temat: ekologia i świętość. Święty Franciszek na czele ekologii. Ale najczęściej mówi się o nim, iż jest to święty od ptaszków, kwiatków, od uwielbienia wszystkiego, co jest na świecie: księżyc, gwiazdy, woda, śmierć... A przecież właśnie św. Franciszek bardzo by się nam dzisiaj przydał, bo on poszedł do sułtana, on poszedł w środek tamtych, jakże głęboko zbuntowanych przeciwko zachodniemu światu kultur. Przydałby się jako emisariusz. Ale z czym poszedł? – Z nowoczesną elektroniką? Z najnowszymi, potężnymi magazynami rakiet, które trzeba wymienić na nowsze? Z czym on poszedł? Poszedł ubogi do końca w sposób radykalny, heroiczny, bezbronny. Poszedł jako ten, którego Chrystus naznaczył stygmatami ran Krzyżowych. Poszedł z Chrystusem! Dlatego do dzisiaj jego misja wydaje się światu jedyną, sensowną i skuteczną. Chociaż tak mało w światowych dokumentach, w statystykach dorobku franciszkowego.
Taka jest droga do świętości i do ekologii i takie jest zbliżenie tego programu, który na co dzień jest waszym programem zawodowym. Równocześnie dzisiaj, tu na Jasnej Górze, uświadamiacie sobie, że w tym zawodowym zadaniu środowiskowym jest tak bardzo czytelny i potrzebny program uświęcenia.
Chcę, pod koniec tej homilii jeszcze odnieść się do kilku poszerzających wątków. Najpierw spójrzmy na dziesięciu trędowatych z dzisiejszej Ewangelii (por. Łk 17, 11-19). W którym momencie nadawali się oni do powrotu do społeczeństwa? – Gdy zetknęli się z Chrystusem, po uzdrawiającej przemianie nadawali się do ponownego uczestniczenia w życiu zawodowym i społecznym. Nic nam nie pomogą ustawy, w których zalegalizujemy mniejszości „inaczej żyjących”, bo w ten sposób możemy wprowadzić do społeczeństwa roznosicieli wąglika i wszystkich innych zabójczych wynalazków współczesnej nauki. Oni legalnie z dokumentami i zarejestrowani wejdą w nasze środowisko tak, jak terroryści weszli na pokład samolotu z poprawnie kupionym biletem i przy pomocy najbardziej legalnych paszportów. Musi być dotknięcie Chrystusa, czyli nawrócenie wewnętrzne. Nic nam nie pomogą ustawy, które kolejno aprobują najrozmaitsze patologie, przedstawiając je jako liberalne rozwiązania.
Jeszcze jedna myśl poszerzająca to rozważanie. Dziesięciu zostało uzdrowionych, jeden wrócił, aby podziękować. Tylko jeden podziękował wychwalając Boga. Żaden inny nie znalazł się, aby oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec. Wdzięczność za pracę. Wdzięczność i społeczne uznanie za pracę. Czy tu też potrzebny jest zapas świętości, ażeby pełnić swoją rolę niezależnie od tego, że tylko jeden, a może żaden nie powie nam nawet dziękuję. Podobnie jest z każdą pracą; gdy się staramy, żeby wszystko funkcjonowało, nikt nie podziękuje, bo powie, że to tak ma być. Taka jest nasza służba. Tu potrzeba dużego zapasu świętości, żeby się nie zniechęcić, żeby nie nabrać jakiegoś rozgoryczenia do społeczeństwa.
A przecież jakże często, gdy troszeczkę ludzie pomyślą, dziękują tym wszystkim, którzy dzień i noc idą naprzeciw ludzkim potrzebom. Dlatego dobrze robicie, że wybieracie Jasną Górę, organizujecie pielgrzymkę, duszpasterstwo; a więc te metody odbudowywania rezerw. Trzeba nabrać zapasów w serce do zwykłej, prostej pracy. To jest dobry kierunek. Bardzo dobrze, że dzisiaj wybraliście taki – powiedziałbym – specjalistyczny temat: świętość przeniesiona w rejon ekologii prowadzi wprost do naszych sprawności zawodowych, do sprawności wszystkich służb dzisiaj zgromadzonych na świętej liturgii. Wiara twoja cię uzdrowiła. Jesteście specjalistami od zdrowia, od troski o strumień zdrowej wody i wszystkiego, co oczyszcza ten strumień. Jesteście, Najdrożsi, przygotowani technicznie i organizacyjnie. W tej chwili prosicie Matkę Najświętszą o Bożą łaskę, by w tym przedziwnym laboratorium uzdrawiania element wiary był elementem inspirującym i był tym katalizatorem, i odczynnikiem, który najszybciej doprowadza do optymalnego stanu środowiska Bożego. Amen.