Tekst opublikowany w: ŁWD (2001) 1, ss.100-105.
Katedra 5 stycznia 2001
Najmilsi w Panu!
Dziękujemy Przedwiecznemu za łaskę czasu, skoro przechodzimy jego granicę, skoro rozpoczynamy nowe tysiąclecie. Fakt ten przypomina nam, że nasze powołanie wpisane jest w dokładnie określone dni i tylko te dni wyznaczył Bóg dla nas. Nie ma innego czasu. Nie ma więc czasu złego, nie ma pustych przebiegów, nie ma jałowych okresów. Jest nasz czas wyznaczony przez Boga, który mamy do dyspozycji, aby go zagospodarować sercem, umysłem i całym wysiłkiem woli, aby go zagospodarować we wspólnocie Kościoła według Bożych planów. Dziękujmy Przedwiecznemu za łaskę czasu.
Gwiazda betlejemska, czas pielgrzymki narodów do stajenki betlejemskiej jest najlepszym symbolem tej wrażliwości na chwilę nam przeznaczoną. Gdyby Mędrcy ze Wschodu zniechęcili się, gdyby poddali się najrozmaitszym wpływom, naradom i przetargom międzynarodowym, mogłoby się okazać, że świeciła gwiazda, ale oni jej nie zauważyli. Był ich czas, ale oni się nie zgłosili do dyspozycji Przedwiecznego. Ta wrażliwość na znaki czasu u Trzech Mędrców, królów i pielgrzymów ukazała nam przez wszystkie wieki człowieka mądrego, który czyta własne powołanie. Według tego powołania, w sposób najbardziej wolny, w pełni wykorzystuje łaskę i odpowiada na nią własną gorliwością. Dziękujmy Przedwiecznemu za łaskę czasu.
Dziękujmy za łaskę Ojca Świętego. Cały pontyfikat, od pierwszego odezwania się, od pierwszej encykliki Redemptor hominis przygotowuje nas na tę chwilę. Jan Paweł II jest darem Przedwiecznego na granicy czasów. Jego wiara to jest dobro zainwestowane w nowoczesny świat; Boże ziarno zasiane i Boży siew przekazany. Wiara Jana Pawła II wyznawana pod takim naciskiem, pod takim wszechstronnie przygotowywanym spiskiem laickiego świata. Spokojnie, w duchu wiary i ze źródła wiary czerpiąc, idzie i przez dwadzieścia dwa lata przygotowuje świat do przekroczenia granicy czasu.
Gdy zorientowali się inżynierowie współczesności, że Ojciec Święty nie tylko nie uległ pod ciosami zamachu, nie tylko nie uległ pod naciskiem opinii medialnej, która zaczęła mu wmawiać, że powinien odpoczywać w umiłowanych górach, w Tatrach - szykowano dom, nawet rezydencję papieską - gdy zorientowali się, że prawem miłości Boga i umiłowania ludzkości wiedziony, Pasterz idzie i powtarza: zbliżają się czasy, otwórzmy serca i drzwi Jezusowi, próbowano namówić go, ażeby obchody Drugiego Tysiąclecia, skoro już mają być, były zorganizowane w formule reklamowo-medialnej, żeby milenijne obchody przeniosły się na stadiony i przybrały bardzo nowoczesne środki wyrazu.
Nie wygaszał tych inicjatyw. Poszedł na stadiony, nie zakazywał sztucznych ogni i wszystkich innych środków przekazu, które dzisiaj tak świat umiłował; pozwolił na wszystko i potężnym głosem przebijał się przez ten „hałas jarmarczny”, mówiąc: Chrystus, wiara, laboratorium wiary, laboratorium kultury, laboratorium solidarności i humanizmu. Niech świat powie swoim współczesnym, technicznie bardzo bogatym językiem, niech powie wszystko, ale w środku obrazu trzeba wypisać: Chrystus wczoraj, Chrystus dzisiaj, Chrystus na wieki. Wtedy ognie sztuczne będą miały treść i będą podkreślać tę prawdę, która od wieków buduje narody: Chrystus wczoraj, Chrystus dzisiaj, Chrystus na wieki. Nie było miejsca na sensacyjno-katostroficzną doktrynę milenijną – tak też próbowano świat sparaliżować: będą przedziwne kataklizmy, które zatrzymają możliwość rozwoju ludzkości. Tym prorokom, tym, którzy ogłaszali takie zapowiedzi, odpowiadał Jan Paweł II: Chrystus zawsze, Chrystus na pierwszym miejscu, Chrystus przede wszystkim.
Dziękujmy za Prymasa Tysiąclecia. To On, gdy Kardynał Wojtyła szukał motywów przyjęcia odpowiedzialności za Łódź Piotrową w czasie Konklawe, to On stanął przy nim i powiedział: Ty masz przeprowadzić Kościół przez próg drugiego tysiąclecia. Powiedział o tym Ojciec Święty publicznie w czasie pielgrzymki w Polsce. Prymas Tysiąclecia, ten, który prowadził Polskę przez najtrudniejsze czasy, jakby zatrzymał się, przed Niego wysunął się Kardynał Wojtyła - Jan Paweł II, a za Jego postacią wielka, historyczna rola naszego Prymasa. Ty masz przeprowadzić Kościół przez granicę wieków.
Taka będzie też łaska rozpoczynającego się Roku Prymasowskiego. Już dzisiaj cieszymy się na to wszystko, co jest zaplanowane w naszej Diecezji, w ziemi urodzenia, w ziemi wychowania, tu w naszym Mieście – mieście szkoły średniej młodego Stefana Wyszyńskiego. Wydobędziemy ze skarbnicy historii te wszystkie fakty i rozniesiemy wieść o wielkim Prymasie. Stanie tu jego pomnik i będzie w kierunku miasta, od Katedry Łomżyńskiej, głosił Ewangelię wielki Prymas Tysiąclecia, za którego dziękujemy na granicy wieków.
Dziękujmy za Kościół łomżyński. Było sprawozdanie z Roku Jubileuszowego jakże wnikliwie przygotowane i serdecznie wypowiedziane na początku tej liturgii. Jest przede wszystkim zapis w księdze życia wiecznego. U Boga zostały ślady, a my - w zewnętrznym znaku koronacji Matki Bożej Wąsewskiej i w jakże serdecznym znaku przeniesienia Dzieciątka Milenijnego do komnaty Matki Bożej Pięknej Miłości - podziękujmy za wszystko, co się działo w Kościele Łomżyńskim i będziemy przyrzekać, że pójdziemy drogą programu papieskiego, pójdziemy głosić Chrystusa, który jest wczoraj, dzisiaj i zawsze.
Jaki to będzie program? Czego wymaga od nas epoka, którą zaczęliśmy? Jakie są nasze obowiązki wobec Kościoła Łomżyńskiego, wobec naszego społeczeństwa, wobec wszystkich problemów i zadań, które w tej chwili wypełniają nasze serce?
Obowiązek jeden: budować Kościół i rozszerzać wspólnotę Kościoła.
Już nie powiem o tej serdecznej trosce, która rozpoczęła się symbolicznie od świątyni katedralnej, od kaplicy Matki Bożej, od tego rozgardiaszu na chórze, dzięki czemu mamy śpiewaków między nami. Będzie odbudowany instrument i chór organowy w pełni zagospodarowany, a potem cała świątynia. Miałem wyjątkową radość konsekrowania i święcenia w Roku Jubileuszowym nowych świątyń. Będziemy dalej budować, ale budowanie to tylko znak.
Główny nurt troski idzie w głąb naszych serc. Będziemy budować świątynię Ducha Świętego, którą jesteśmy. Jakie są reguły tego budowania? Przede wszystkim budujemy na fundamencie tradycji. Tysiąclecie chrześcijaństwa łomżyńskiego. Wspaniały prezent sprawiła nam nauka i organizacje troszczące się o historię. Dotknęliśmy fizycznie fundamentów naszego chrześcijaństwa, uczciliśmy naszych przodków i będziemy dalej badać ich pamięć, ich dorobek. Budujemy na skarbcu tradycji, a w tym skarbcu są takie zasoby jak: rodzina i gospodarstwa rodzinne. Żywa tradycja, która wiąże bardzo głęboko ze sobą rodziny i która tak serdecznie troszczy się o ziemię rodzinną. Tradycja, która niekiedy nawet nas krępuje, nie pozwala łatwo wytyczać nie tylko drogi i autostrady, ale i granice nowych parafii. Tak głęboko tkwi w nas przywiązanie do rodziny, miejsca urodzenia, chrzcielnicy, cmentarzy, świątyń. Przy całym wysiłku tworzenia nowego porządku trzeba uszanować i trzeba pozwolić, by fundamenty tradycji były zawsze żywe. Tym skarbcem jest nasze życie religijne i związanie z Kościołem parafialnym. To troska o chrzest, troska o sakramenty święte, troska o to, ażeby każdy był aktywnym parafianinem.
Wreszcie ta nasza skarbnica to Ojczyzna i patriotyzm. Przywiązanie do dobra wspólnego i ofiarne zajęcie się tym, co się nazywa służbą społeczną. Jakże cieszę się, że w czasie modlitwy na zakończenie Jubileuszu mamy między nami nie tylko parlamentarzystów i przedstawicieli władz centralnych, ale przede wszystkim nasz samorząd: Prezydent, Przewodniczący, Zarząd, Rada miasta Łomży; Prezydent, Przewodniczący, Zarząd miasta Ostrołęki, Starosta Ziemski, Przewodniczący, Zarząd Powiatu. Panowie! Jesteście spadkobiercami i kustoszami ojczyźnianej, patriotycznej, zasobnej, łomżyńskiej ziemi. W tym głębokim uposażeniu znajdziemy wsparcie w rozwiązywaniu wszystkich problemów, jakie niekiedy wydają się przerastać nasze możliwości.
Budujemy wspólnie. Budujemy najpierw na świętych sakramentach i na przykazaniach Bożych. Co to znaczy? To znaczy: niedziela jest niedzielą, zło jest złem, a dobro – dobrem. Budujemy na ładzie, na przejrzystości prawdy. Budujemy na Ewangelii, którą wnosimy w życie społeczne. Na prawdzie i uczciwości. Budujemy na dobrym zorganizowaniu przekazu tejże Ewangelii, na katechizacji w szkole i tej sakramentalnej przy kościołach parafialnych.
Muszę wyznać, że zostałem serdecznie poruszony, gdy wnosiłem Księgę Ewangelii do świątyni katedralnej. W roziskrzonym prezbiterium, które za chwilę wypełniło się kapłanami – bogate prezbiterium. Jakże serdecznie cieszymy się obecnością naszych księży seniorów. Są tu prawie wszyscy, którzy mogli opuścić swoje mieszkanie i przyjść do Katedry. Mamy korpus – można by powiedzieć - głównego natarcia: księża dziekani, proboszczowie, młodzież duchowna, która już w ornacie służy Jezusowi przy ołtarzu i ta, która przygotowuje się siedząc nad książkami, by rozróżnić to, co jest dawne w teologii i to, co jest współczesne. Mamy też przedstawicieli nauki z Księdzem Dziekanem Dołęga z UKSW, przedstawiciela Ojca Świętego w Księdzu Prałacie, który w tej chwili służy w dyplomacji Stolicy Apostolskiej w Gruzji; mamy Redaktora Naczelnego Rycerza Niepokalanej, naszego rodaka. Jakie bogate prezbiterium! Jak nie dziękować Bogu i jak nie planować odważnie, skoro są takie możliwości?
Dlatego budujemy Boży Dom – Kościół wspólnymi rękami, wszyscy, w komunijnej więzi. Podstawą naszej logistyki jest wspólnotowy wysiłek. Mamy – jak już wspomniałem – bogate prezbiterium. Trzeba jeszcze bardziej aktywizować świeckich. Pod tym względem Diecezja Łomżyńska – można powiedzieć – czuje się dosyć bezpieczna, bo zawsze na czas znajdzie się sutanna nawet wtedy, kiedy trzeba podjąć niektóre zadania społeczne, jak chociażby organizacja Caritasu, czy pomoc w innych potrzebach. A przecież wszyscy jesteśmy od chrztu świętego powołani do budowania Kościoła. Jakże chętnie dzisiaj, wyświęciłbym kandydatów na prezydentów, na radnych, na parlamentarzystów, na dyrektorów, na nauczycieli i innych ekspertów. To nie przesada. Gdy organizowano pierwszą służbę społeczną, zebrali się wszyscy, wyciągnęli ręce i poświęcili diakonów. Z posługą diakona związane jest to wszystko, co rozwinęło się częściowo w kierunku ołtarza, a częściowo do samorządów. Diakoni przy biskupie byli szefami samorządu terytorialnego, wyświęceni i bezpośrednio związani z sakramentami, a także ze służbą społeczną. Tak przenikają się te powołania: sakramentalne i te, które wychodzą poza świątynię. Budujemy wspólnie, budujemy w atmosferze wiary, nadziei i miłości.
Umiłowani! Od czasu do czasu próbuje się zakłócić naszą wizję przyszłości, tworząc zamęt, który ma nas sparaliżować i zniechęcić do pracy. Obserwuję od wielu lat szczególny nacisk właśnie na nasze tereny. Jako nowo konsekrowany biskup w latach osiemdziesiątych z pozycji Szczecina studiowałem tzw. eksperyment suwalski. Potem rozmawiałem z Biskupem Juliuszem, nie wiedząc, że będę jego następcą, o tym dlaczego na Suwalszczyznę wniesiono taką potworną truciznę? Chodziło o to, ażeby rozbić więź rodzinną, zniechęcić matkę do rodzenia, dać jej narzędzia zabijania i zdemoralizować młodzież. Słynny eksperyment suwalski. Teraz też musimy mieć oczy otwarte. Wędruję po kolędzie i rozmawiam z duszpasterzami. Meldują wszyscy: wzmożona emigracja, ktokolwiek zaradniejszy jest w Niemczech, jest w USA. Panowie prezydenci, panowie przewodniczący, przecież wiecie, co to znaczy, jeżeli młodzież wykształcona będzie się przenosić poza nasz teren? Musimy wiedzieć co to znaczy? Kto z takim naciskiem wywołuje panikę bezrobocia? Kto w młodzieży wywołuje poczucie bezsilności? To trzeba studiować.
Jak wyjść naprzeciw tym potrzebom? Tak napisałem w notatkach do tej homilii:
Budujemy wspólnie: nasza ziemia, nasz rejon, a nie tylko moje ogrodzenie. Gdybyś nawet ogrodził najpiękniejszym płotem, pozmieniał wszystkie dachówki, wybudował nową siedzibę i gdyby nawet stać cię było na ochronę wyspecjalizowanej agencji – długo nie nacieszysz się swoją zamkniętą twierdzą. Region cały musi się podnieść, cała Ziemia Łomżyńska, Podlaska, Kurpiowska. Cieszę się obecnością na tej modlitwie delegacji z wszystkich regionów, z wszystkich dekanatów. Do wszystkich reprezentacji mówię, że tylko wtedy wygramy, gdy będziemy myśleć o całym regionie. Niech ktoś nie planuje, ażeby po cichu biegać za jakimś bogaczem i w tajemnicy przed sąsiadami przemycić trochę dotacji – nic z tego nie wyjdzie. Planowanie musi być kompleksowe, w całości, wspólnie budowane.
Po drugie: musimy budować nowocześnie. Mamy dosyć odświeżone domy, precyzję wykonania. Mówią: nauczyłem się tego w Niemczech, nauczyłem się tego w Stanach Zjednoczonych - to dobrze; łatwo kupić – to dobrze. Ale spróbujmy teraz tak nowocześnie nie tylko domy rekonstruować, ale przede wszystkim podnieść poziom kształcenia na wszystkich terenach; nowe formy nauki dostosowane do potrzeb, do wymogów dnia dzisiejszego. Budujemy nowocześnie. Będą szkoły - nie zamykamy szkoły, ale przekształcamy. Jedyna klęska, jaka niszczy edukację, to jest brak urodzeń. Nikt inny nam stanie na drodze do wiedzy. Jedyna przeszkoda to jest brak umysłów dziecięcych, to brak dzieci! Takie czy inne przesunięcia, budżet – wiem, jak pan Prezydent morduje się z brakami budżetowymi – wiem, ale to jest naprawdę drobna sprawa. Panie Prezydencie – dzieci niech Pan szuka! A potem będziemy dostosowywać podręczniki i wszystkie wymagania. To znaczy budujemy nowocześnie.
Po trzecie: cała nasz praca musi prowadzić ku nowemu życiu w Bogu. Chrystus wczoraj, Chrystus dzisiaj, Chrystus na wieki. Wszystko to ma prowadzić do Chrystusa: każda reforma, każda droga rozwoju ku uświęceniu.
To jest Jubileusz i to jest owoc Jubileuszu, i to jest spadek po drugim tysiącleciu, i to jest zadanie na trzecie tysiąclecie: uświęcić świat, uszczęśliwić i natchnąć go nadzieją. Amen.