Rodzina szkołą prawdy o człowieku. Marzec 2009
czwartek, 12-03-2009 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Artykuły w Różańcu
Każdy z nas zdobywa swoje pierwsze doświadczenia w rodzinie. W powszechnym przekonaniu człowieka nie trzeba uczyć rodziny. A jednak...
Jeżeli rodzina jest zdrowa i zdrowe jest społeczeństwo, w którym ona funkcjonuje, to wówczas można powiedzieć, że ta edukacja prawdy o człowieku, małżeństwie i rodzinie powoli realizuje się sama, bez organizowania jakichkolwiek dodatkowych zajęć czy ćwiczeń. Miłość i odpowiedzialność rodziców oraz ich czułość, ofiarność, szacunek i wspieranie się w każdej sytuacji – ten sposób bycia wsiąka psychikę dzieci, kształtuje ich męską lub kobiecą osobowość. W takich zdrowych warunkach nie trzeba dodatkowych zabiegów, ażeby wyrósł prawdziwy mężczyzna i rozwinęła się bogata psychika kobieca.
Groźny relatywizm
Niestety, są także inne środowiska oddziaływania, jak dyskoteki, kolorowa prasa, szkoła oraz jej niektóre oferty dla młodzieży, np. wyjazdy pod namiot. W tych warunkach, które bardzo często pozbawione są zdrowego myślenia, można nauczyć się wykrzywionego sposobu bycia. Dlatego trzeba przypomnieć o tym, że rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą prawdy człowieku, o małżeństwie i rodzinie i ona powinna dbać o to, aby młody chłopiec, młoda dziewczyna wzrastali we właściwych relacjach do siebie i do otoczenia, by uczyli się prawdy o sobie. We współczesnym świecie groźne są środowiska promujące relatywizm, który przekreśla istnienie obiektywnej rzeczywistości. Nie ma świata, życia i myślenia ludzkiego, które byłoby niezależne ode mnie. Wszystko zależy od mojej decyzji. Nawet to, czy będę chłopcem, czy dziewczyną, nie jest konsekwencją biologii i stworzonej razem z moją biologią psychiki. Nie. To jest mój wybór, wybór środowiska; co więcej, ja mogę dokonać zmiany tego wyboru. My jesteśmy panami wszystkiego i wszystko, co nas otacza, jest naszym dziełem. Podobne są tu zasady odnoszenia się do drugiego człowieka, chociażby w małżeństwie i społeczeństwie. Nie ma mężczyzny i kobiety – to jest mój wybór. Nie ma małżeństwa: męża – żony. Jest tylko partnerska umowa, którą można zmieniać, dostosowywać do aktualnych nastrojów emocjonalnych czy innych koniunkturalnych uzależnień. Całe to zamieszanie, pozbawione rozsądku i logiki, nazywa się wolnością. Słowo to bardzo łatwo trafia do naszej słabości. Tymczasem wolność jako dar Boży jest głęboko zakorzeniona w naszym sercu. Na ten naturalny dar łatwo jest jednak nałożyć program fałszywy, pozbawione rozsądku, i wtedy wolność staje się największym niebezpieczeństwem. Żyjemy przecież pod naciskiem niezwykłej reklamy. Jesteśmy bez przerwy atakowani obrazami i dźwiękami. To rodzina staje się azylem – miejscem, w którym człowiek może się uwolnić od billboardów i nachalnej propagandy.
Program walki z Bogiem
Dlaczego upowszechnia się taką niby-cywilizacje? Otóż jest to przede wszystkim wielki program walki z Panem Bogiem. A więc ateizacja! Zniszczyć Boga w sercu ludzkim. Pierwszy zamysł to ateizacja myślenia, to tworzenie bezbożnego stylu życia. Po drugie trzeba zabrać człowiekowi jego tożsamość. On nie może kojarzyć siebie z czymś, co jest niezmienne, musi być ciągle uzależniony od jakichś środowiskowych nacisków. Po trzecie cała ta subkultura to równocześnie rynek ludzkich słabości, na których najwięcej się zarabia. Tutaj można przecież sprzedać wszystkie używki: alkohol, narkotyki, środki antykoncepcyjne. Człowiek pozbawiony siebie samego i jakichkolwiek stałych relacji, potrafi wszystko sprzedać na rynku swoich słabości. Czym posługuje się ta współczesna maszyna do niszczenia ludzkiej osobowości? Wynajdywaniem tego, co można postawić w miejsce Boga i norm prawa naturalnego. Z jednej strony są tzw. eksperci, z drugiej zaś mogą być demokratycznie wybrani przedstawiciele, którzy coś uchwalają, A nad tym wszystkim panuje dziennikarz, który przekazuje niby-prawdę. Nawet nauka, kultura i życie duchowe stają się domeną mediów. To ona organizują studium na temat dopuszczalności lub niedopuszczalności sztucznego zapłodnienia. Stają się autorytetem ponad wszystkimi środowiskami. Dlatego rzecznik prasowy jest o wiele wyżej notowany aniżeli profesor czy specjalista w jakiejś dziedzinie. Specjalista o tyle będzie miał kontakt ze światem, o tyle dotrze do świadomości ludzkiej, o ile rzecznik prasowy przepuści jego informacje przez medialny kanał. To jest bardzo dobrze przemyślana i bardzo groźna dla zdrowej rodziny metoda formowania świadomości.
W rodzinie właściwa formacja
Trzeba wrócić w zacisze rodzinne, a żeby poznać właściwy obraz człowieka, małżeństwa i rodziny. Rodzice ukażą dziecku miłość ofiarną, opiekuńczą, szacunek oraz to, że stworzyli jedność dwojga po to, aby mogła na tym świecie zaistnieć trzecia osoba, aby mogło urodzić się dziecko. Trzeba także odważnie sięgać po Biblię. Nie umniejszać prawdy. Rodzice powinni w rozmowach z dziećmi odważnie wskazywać na źródło wszystkich zasad, jakimi się kierują. Odniesienie się do prawdy obiektywnej, do Boga jest tu nie tylko wsparciem, ale i wskazaniem na pierwsze źródło, na właściwy fundament wszelkiego formowania świadomości ludzkiej. Prawda w rodzinie nie potrzebuje reklamy, rodzina nie musi się oszukiwać reklamą, rodzina nie jest zależna od wyborców, nie musi przymilać się elektoratowi. Rodzina jest wolna i tylko ona daje szansę, byśmy poznali prawdę o człowieku, o małżeństwie i o niej samej.
bp. Stanisław Stefanek TChr
Tekst pochodzi z miesięcznika „Różaniec” marzec 2009 (Dział: Wiara i życie; str. 24-25)