Z nauczania bpa Stanisława Stefanka TChr /

2007.07.07 - XV Pielgrzymka Radia Maryja na Jasną Górę

2007.07.07 - XV Pielgrzymka Radia Maryja na Jasną Górę

sobota, 07-07-2007 | autor: Ks. Bp Stanisław Stefanek | Homilie

Wybrał nas przed założeniem świata” (Ef 1, 3)

Najmilsi w Panu! W zgromadzeniu, które tworzymy: Bracia Kapłani, szczególnie Ojcowie radiowi, Ojcowie Redemptoryści z Ojcem Tadeuszem Dyrektorem, wszyscy Pracownicy Radia Maryja i Pielgrzymi, którzy już dzisiaj przybyliście, aby być z nami przed tronem Jasnogórskiej Pani.

Zaczynamy wspólną modlitwę. W dnu jutrzejszym zgromadzi ona we wspólnocie ołtarza Chrystusowego, a pod opieką Matki Najświętszej, Jasnogórskiej Matki Kościoła, Królowej Polski, Gwiazdy Nowej Ewangelizacji całą Rodzinę Radia Maryja.

Zaczynamy modlitwę, której przewodzą w tym roku słowa: „Przypatrzmy się powołaniu naszemu.”

Zaczynamy tę modlitwę rozważając tajemnicę Zwiastowania: Słowo stało się Ciałem, Słowo skierowane do Maryi. Powołana na Matkę Boga przyjęła Słowo i usłużyła powołaniem kobiety, aby Słowo mogło stać się ciałem i abyśmy we wcieleniu Chrystusa mogli poznać nasze powołanie.

Zaczynamy modlitwę gromadząc się we wspólnocie osób bezpośrednio odpowiedzialnych za wielkie dzieło Radia Maryja, za koła, za biura, za programy Radia Maryja. Można by powiedzieć, zaczynamy tę modlitwę w sztabie bezpośrednio programującym i koordynującym wielką pracę w naszej Ojczyźnie i poza Ojczyzną wśród Polaków, którzy czczą Matkę Bożą służą Jezusowi i niosą w sercu troskę o Ojczyznę, matkę naszą wspólną. Budują dom ojczysty!

Zaczynamy tę modlitwę ze świadomością, iż nasze zadania są bardzo konkretne i każdego roku trochę inne. Ta XV Pielgrzymka jubileuszowa każe nam rozeznać zadania, które Duch Święty przygotował dla nas na dni najbliższe. „Przypatrzmy się powołaniu naszemu.”

Rozważymy nasze zadanie w nawiązaniu do przeczytanych tekstów biblijnych, a także wykorzystamy w homilii przemówienie Ojca Świętego Jana Pawła II, które wygłosił tu na Jasnej Górze, 15 sierpnia 1991 r., a było to słowo skierowane do Kongresu Teologów Europy Środkowowschodniej.

Rozpoczynamy nasze rozważania od tekstów biblijnych. Najpierw Łukaszowa Ewangelia. Maryja powołana w macierzyńskim wybraniu każdej kobiety. Dzieci Boże od Stwórcy otrzymują matkę, każde dziecko. To jest powołanie kobiety. Pełnia kobiecości. Maryja oddała kobiecość do dyspozycji Ojca Niebieskiego. Męża nie znam. Według wyznaczonej roli przez Boga ma pełnić rolę matki tak, jak każda kobieta. Wypełnia powołanie w macierzyństwie fizycznym, albo, idąc za natchnieniem Boga, podejmuje powołanie w macierzyństwie duchowym. Pełnia kobiecości w pełnym oddaniu do dyspozycji Ojcu. On wybiera Ją i zleca przyjęcie Słowa, Słowa, które jest Jej powołaniem, ale równocześnie jest odwiecznym Słowem Boga, Synem Bożym, które stało się ciałem przez posługę ciała Przeczystej Matki. To jest Ewangelia.

W dzisiejszej liturgicznej lekturze jest też ostrzeżenie. Mówi o tym Izajaszowy tekst, w którym prorok prowadzony natchnieniem Boga staje wobec króla Achaza. Boże Słowo spotyka się z małodusznością, brakiem wiary, brakiem zaufania Bogu, zadufaniem we własne siły króla. Achaz nie chce słuchać Boga, bo nie chce Go dopuścić do własnego życia. Chce tworzyć własny program. Nie ufa Bogu i dlatego sięga po koalicję z dwoma potęgami pogańskich mocarstw. Taki jest król Achaz. A mówi o swojej wewnętrznej, przeciwnej Bogu postawie językiem klasycznym dla wszystkich kłamców. Ubiera swoją wypowiedź w język szacunku wobec Boga, a przykrywa tym kłamstwem zadufanie we własne siły i brak wiary w Bożą Opatrzność. Można by powiedzieć: jest to klasyk „wierzącego ateisty”; model takiego człowieka, który posługuje się językiem wiary, a zarazem wewnętrznie żyje bez wiary. To jest ostrzeżenie tekstu Izajaszowego.

Równocześnie w tym tekście poznajemy bardzo bliską nam, przez całą Biblię obserwowaną, Bożą metodę. Pan Bóg nie boi się ludzkiej małoduszności. Pan Bóg nie pozwoli, aby Jego plany były krzyżowane ludzkim przekłamaniem. Pan Bóg nie da się skrępować ciasnotą serca człowieka niewierzącego. Dlatego prorok Izajasz kontynuuje orędzie zbawcze, Achazowi, klasycznemu kłamcy i mówi słowo zbawienia: Panna pocznie i porodzi Syna. W tym prorockim orędziu wobec Achaza i wobec wszystkich, którzy plecami odwracają się do Boga, w tym orędziu mamy program, który Duch Święty przygotował nam przed przyjściem Słowa Odwiecznego, przed wcieleniem Jezusa Chrystusa.

Jest wreszcie trzeci tekst z Listu św. Pawła do Efezjan, który mówi o naszym wybraniu: wybrał nas przed założeniem świata. W tym Liście będziemy szukać dyspozycji do naszego rozważania. A będzie się ono składać z czterech punktów:

1. Jesteśmy powołani przed założeniem świata

2. Jesteśmy powołani w Jezusie Chrystusie – Słowie Wcielonym

3. Jesteśmy powołani po to, abyśmy byli święci i nieskalani, istnieli ku chwale Jego majestatu

4. Jesteśmy zrodzeni ze Słowa i posłani, aby służyć Słowu.

  1. Powołani przed założeniem świata.

Bóg wybrał nas w Jezusie Chrystusie zanim zaistniał świat. Trzeba naszą wyobraźnię, która jest mocno zdyscyplinowana myśleniem chronologicznym, miarą czasu, wprowadzić w przestrzeń pozaczasową, tzn. Bożą. Przed czasem jesteśmy w Nim zanim zaczął się świat. My w łonie Ojca Niebieskiego, miliardy ludzkich istnień, jesteśmy dziełem pierwszym, a inne stworzenia powstały jako środowisko nasze po to, aby człowiek miał warunki chwalenia Boga i aby mógł wypowiadać siebie wobec Boga. Dlatego my jesteśmy wyjaśnieniem sensu istnienia świata. Tę naukę biblijną trzeba przypominać stale również i w naszych czasach, ponieważ stale nagłaśniany jest przetarg między znaczeniem człowieka, a wartością przyrody. Targujemy się o to, kto jest pierwszy. Karykaturą takiego naradzania się i to pośród ludzi poważnych, którzy mają tytułu specjalistów i oficjalne mandaty przedstawicieli narodów europejskich, taką karykaturą jest słynna dyskusja nad obwodnicą, która miałaby dotknąć jakiegoś fragmentu naszej przyrody, nad drogą, która jest konieczna, ażeby ludzi nie zabijać. Dobro człowieka, wartość człowieka, ludzkie życie jest kluczem do rozwiązywania wszystkich programów. Nie mogę przyjąć spokojnie widoku jakiegoś znudzonego urzędnika z Brukseli, który za potężne pieniądze – oczywiście nasze – urządza sobie wycieczki w rejon północnej Polski, przeżuwa gumę i jako opinię specjalisty wypowiada zdanie: to jest bardzo piękna okolica – wyjątkowo wnikliwa analiza i wyjątkowo dokładne rozwiązanie problemu.

Ojciec Święty Jan Paweł II w swojej pierwszej Encyklice powiedział: człowiek jest drogą Kościoła, człowiek odkupiony, człowiek, który został ogarnięty bogactwem Zbawiciela. Redemptor hominishomo redemptus, Odkupiciel człowieka – człowiek odkupiony. W ostatnich dniach usłyszeliśmy pewne fragmenty tego nauczania np. w stwierdzeniu: człowiek drogą Europy. Tak to prawda, ale ważne jest to, ażeby o tym człowieku Europa powiedziała, że on jest wybrany przed wiekami przez Boga; ażeby Europa powiedziała, że ona istnieje ładem Bożym. Nie możemy stworzyć najpierw pojęcia człowieka przy pomocy przedziwnych koncepcji filozoficznych, czy wręcz jakichś obłąkanych ideologii; nie możemy tego człowieka pozbawić jego naturalnego źródła, tzn. Bożego pochodzenia, a potem uczynić go odpowiedzialnym za Europę. Kaleka - człowiek nie zbuduje Europy. Człowiek, który uzależniony jest patologią nie może wypełnić programu rozwoju kultury europejskiej.

Odezwali się wprawdzie, ku zdziwieniu nas wszystkich, przywódcy: z Francji nowy władca, z Hiszpanii już trochę zmęczony swoim bojowniczym, ateistycznym programem, odezwali się i wołają, że potrzeba nam dzieci. Obudziła się Francja i Hiszpania i woła o dzieci; nawet obiecali, a może już płacą matkom za dzieci. Ale zarazem ci sami panowie pochwalają homoseksualizm jako program, dzięki któremu doszli do władzy; zabijanie dzieci jako program, dzięki, któremu doszli do władzy. Takie, pozbawione logiki, pozbawione zdrowego rozsądku wypowiedzi mają stanowić szkołę myślenia, społecznej odpowiedzialności, budować nasz wspólny dom.

Dlatego też służąc prawdzie, o której słyszeliśmy z Listu do Efezjan - my jesteśmy wybrani przed wiekami, w Jezusie Chrystusie - musimy bardzo spokojnie, ale konsekwentnie i odważnie przypomnieć tym naszym braciom - bo to są bracia w większości ochrzczeni, albo przynajmniej znający chrześcijaństwo - przypomnieć im, by nie zagubili się w kompletnym przekreśleniu logiki i rozsądku, gdy stanęli na czele Narodów.

2. Jesteśmy powołani w Jezusie Chrystusie Słowie Wcielonym.

Autor Listu do Hebrajczyków mówi, iż historia objawienia, historia powoływania narodów i każdego człowieka ma swoją regularność, ma swoje etapy. Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg przez proroków, a w tych ostatnich dniach przemówił do nas przez Syna. Jesteśmy wiec zrodzeni ze Słowa objawiającego się Boga. Słowo to kierował przez proroków, a pełnia objawienia w Jezusie Chrystusie Słowie Wcielonym. On, Jezus Chrystus przyniósł nam prawdę od Ojca; On jest wiernym świadkiem prawdy; On jest samą prawdą. W Nim jest pierwsze źródło, pierwsza centrala medialna, stacja nadawcza, zespół redakcyjny. Ktokolwiek chce powiedzieć coś prawdziwego powinien skonsultować ze świadkiem wiernym, a wiernym świadkiem prawdy jest Jezus Chrystus Słowo Wcielone. Taka jest ta metodologia przygotowywania programów medialnych.

Przypomina Ojciec Święty Jan Paweł II, że Jezus nauczył się naszego języka, wzrastał w mądrości i w łasce, pod opieką Matki Najświętszej, nauczył się naszej natury, przeżył całą ludzką naturę z wyjątkiem grzechu po to, by mówić do nas ludzkim językiem, by odwieczną prawdę Ojca, który jest źródłem wszelkiej prawdy i w której my istniejemy przed wiekami, by tę odwieczną prawdę przekazał ludzkim językiem. Stał się człowiekiem i to człowiekiem o bardzo dokładnym życiorysie i adresie zamieszkania - z Narodu Wybranego, urodzony w Betlejemie, umarł na krzyżu za Poncjusza Piłata. Skonkretyzowana geograficznie i historycznie jest Jego posługa.

Jesteśmy powołaniu w Jezusie Chrystusie Słowie Wcielonym i dlatego naszą posługę musimy rozumieć w kategoriach prorockich. Jesteśmy posłani ażeby przekazywać Słowo Ojca. Jesteśmy posłani jako świadkowie prawdy. Ale równocześnie naszym językiem jest język ludzki. Musimy znać sprawy ludzkie. Tu jest podstawowa zasada naszego posługiwania: wierność Ojcu, wierność prawdzie i wrażliwość na sprawy bieżące, wrażliwość na każde wydarzenie i na każdą ludzką potrzebę. W takim rozpięciu - między wiernością Bogu i społecznym, bardzo wnikliwym przylgnięciu do potrzeb naszych braci - w takim rozpięciu funkcjonują nasze anteny i na tak rozłożonych stołach redakcyjnych powstają nasze obrazy. Nie jesteśmy przecież przedstawicielami jakiejś tajemnej wiedzy, która przechowywana w wąskim gronie, w klubach, czy w lożach, ma być wiedzą dla wybranych i oświeconych. My jesteśmy sługami prawdy, która ma dotknąć każdej przestrzeni naszego życia. I to jest najtrudniejsze w naszym posłannictwie.

Z jednej strony pełna zależność od prawdy Bożej. Nie możemy patrzeć na świat według naszego wyczucia, a tym bardziej nie możemy nadsłuchiwać, co jest poprawne politycznie, z czego będą zyski, za co będą nas oklaskiwać. Mamy być wierni prawdzie Bożej. Równocześnie nie możemy unikać trudnych tematów, nie możemy zamykać się w małym gronie zostawiając cały świat swojemu losowi, niech żyje w swojej nędzy, a my będziemy przeżywać wzajemną adorację, wspaniałość naszych przemyśleń, będziemy dyskutować nad osiągnięciami naszego intelektu, będziemy wygłaszać - wymyślnym językiem, w zamkniętym gronie, trudnym do zrozumienia językiem - będziemy wygłaszać wspaniałe tezy. Chcielibyśmy może i my, w naszej ludzkiej słabości, przymilić się światu; mogłoby powstać w naszych sercach pragnienie, by być na fali; mogłaby nawet dotrzeć do nas pokusa jakiegoś w piękny język filantropii, troski o biednych, ubrane dzieło, które zaczyna się od spekulacji giełdowych, które opiera się na krzywdzie milionów ludzi, a kończy się ogromnymi majątkami bogaczy. Bogacze ci łaskawie zrzucą coś z kapiącej brody człowieka sytego, ażeby nędzarz miał też dostęp do resztek jego pożywienia. Moglibyśmy mieć taką pokusę mając dostęp chociażby do takiego narzędzia jak medium. Jesteśmy zawsze skazani na to, co Bóg w powołaniu nam wyznaczył. Niewolnicy prawdy i stróże miłości wobec człowieka.

Każda, więc audycja, którą służymy ma wymiar prorocki. Ona musi być konsultowana z Bogiem, z Duchem Świętym, a z drugiej strony musi być żywa, dotykać współczesności. Ostatecznym wypełnieniem naszej misji jest prowadzenie świata do Jezusa Chrystusa, który stał się człowiekiem i umarł na krzyżu dla naszego zbawienia. Nie możemy wiec poprzestać na perfekcyjnie, profesjonalnie redagowanych audycjach nawet gdyby je tworzyła niezliczona ilość świetnie wyszkolonych specjalistów. Mówi się o takim produkcie, mówi się o specjalistach, którzy wnoszą na rynek medialny produkt. Są przecie firmy medialne, które zajmują się redagowaniem programów potem przeliczają wszystko na sekundy, minuty, wystawiają cennik i wracają do przygotowanych przez siebie, wyizolowanych miejsc uważając, że służą społeczeństwu. Jest to najbardziej karykaturalna usługa Słowu.

My jesteśmy żywym organizmem, żywą wspólnotą: słuchacze i twórcy programów. Audycje nasze to nie tylko przygotowany tekst przez redaktora, to nie tylko telefony współtworzące, ale to modlitwa całej wspólnoty. Jakże często słyszę takie wyznanie: wreszcie się dodzwoniłam, tyle razy mi się nie udało… Wtedy mam chęć powiedzieć: Siostro droga, ale tyle razy udało ci się modlić z nami, masz zawsze łącza do Torunia, do Warszawy i wszędzie, to są łącza w Bogu, w modlitwie, jesteś aktywna. Antena nasza dotyka ołtarza; nadajnik jest wprost włączony w sakramentalną obecność Jezusa Chrystusa; każde nasze serce jest nadajnikiem i ono jest na tyle skuteczne na ile jest wierna prawdzie i na ile widzi i rozumie świat współczesny. Dlatego wozy transmisyjne wzdłuż i wszerz jadą przez Polskę. One dotykają najbardziej bolesnych i najbardziej radosnych strun w naszych sercach. To jest konsekracja współczesnego świata przez wprowadzanie Jezusa Chrystusa, Odwiecznego Słowa Boga w realia naszej polskiej rzeczywistości. Wozy transmisyjne - to są kaplice, a technicy – to są także szafarze sakralizacji świata.

3. Jesteśmy powołani po to, abyśmy byli święci i nieskalani, istnieli ku chwale Bożego majestatu.

Powołani do świętości tzn. powołani do wolności, bo pełna wolność to jest wolność moralna. Poznacie prawdę a prawda was wyzwoli – mówi Jezus. Idziemy z programem, który uwalnia każdego człowiek ze skrępowania jakimkolwiek uzależnieniem. Człowiek powołany jest do tego, ażeby żył prawdą i by wykorzystał tę Bożą przysługę, misję Jezusa Chrystusa, uwolnienie od grzechu i by w tej wolności znalazł pełnię szczęścia. W Jezusie Chrystusie, w Jego wcieleniu ludzkim i Boskim obrazie poznajemy siebie lepiej, aniżeli we wszystkich badaniach, które tak obficie i z jakimś pożytkiem przynoszą nam różne środowiska naukowe. Ale nauka musi wiedzieć, że obraz badany metodami socjologii, psychologii jest bardzo zewnętrznym oglądem, który trzeba pogłębić i wypełnić istotną treścią. Opakowanie może być niezwykle kłamliwe i badania socjologiczne mogą być badaniem opakowań, a opakowania często trafiają na śmietnisko. To, co przynosi badacz człowieka okazać się może materiałem nadającym się na usypisko śmieci. Dlatego tworząc kulturę, tworząc programy – nazywamy je często humanistycznymi - programy dla człowieka, tworząc środowisko ludzkie, przede wszystkim powinniśmy pójść do tego najtajniejszego sanktuarium życia ludzkiego, jakim jest sumienie; pomóc człowiekowi w uformowaniu prawego sumienia, właściwego odniesienia do swojego powołania, do swoich zadań. Człowiek jest na tyle wolny na ile prawe sumienie jest jego sztabem generalnym i punktem dowodzenia.

Nie można, więc spokojnie przejść obok tych nawet perfekcyjnie zorganizowanych audycji współczesnych środków przekazu, które pozbawione są sumienia, które pozbawione są prawdy, które pozbawione są dobra. Nie można spokojnie patrzeć na sprawność, która nie jest równocześnie dobrem.

Zwróćmy uwagę na bardzo prostą obserwację. Znamy z historii wielkich wodzów, starożytnych wodzów z Aleksandrem Macedońskim, wodzów rzymskich, znamy wodzów czasów nam bliższych z słynnym Napoleonem, już nie powiem o wodzach współczesnych, którzy wymordowali kilkadziesiąt milionów ludzi. Czy któryś z nich miał taką sprawność dowódczą, jaką mają dzisiejsi władcy mediów? Czy któryś z nich jednym naciśnięciem, jednym skinięciem palca potrafił uruchomić w całym świecie wrzask przeciwko człowiekowi? Produkcję kłamstwa i śmiercionośną, pełną jadu, propagandę? Nikt z tamtych ludzi nie był tak sprawny jak sprawni są dzisiejsi władcy. Dlatego ci, którzy skumulowali w wąskim gronie kilku właścicieli wszystkie medialne instrumenty powinni kwalifikować się moralnością i odpowiedzialnością na równi z tymi, którzy mają w ręku czarne skrzynki i przyciski do uruchomienia broni nuklearnej. Media są w tej chwili światowym centrum albo śmierci - jeżeli będzie podły dowódca, albo rozwoju - jeżeli dotrze do nich prawda o Słowie Wcielonym Jezusie Chrystusie. Dochodzimy w naszym rozważaniu do ostatniego punktu.

4. Jesteśmy zrodzeni ze Słowa i posłani, by służyć Słowu.

Jest dyskusja, od jakiegoś czasu coraz bardziej nagłaśniana: tworzyć programy czy udoskonalać narzędzia dziennikarskie. Niestety, na tę pokusę natknęły się również inicjatywy wychodząca spośród środowisk kościelnych. Zakładamy radio, kupujemy sprawnych, znanych dziennikarzy. Nie pomyślano o tym, żeby zwrócić uwagę na ludzi dobrych, na dobrych moralnie, poprawnych moralnie dziennikarzy. Wygląda to tak, jakbyśmy O. Dyrektorowi podpowiadali: Ojcze, najważniejsze są warsztaty sprawnościowe; masz do dyspozycji młodych ludzki chociażby tych, którzy przy kamerach dyżurują – jestem pełen podziwu zwłaszcza, gdy przy kamerze tak skomplikowanej stoi skromniutka operatorka. Zawsze mi się wydawało, że dziewczyny to mniej technicznie uzdolnione - więc moglibyśmy powiedzieć: Ojcze, skoro masz taką młodzież, to trzeba uruchamiać warsztaty szkoleniowe i szkolić, szkolić… Dlaczego organizujesz rekolekcje, dni skupienia? Trzeba stanąć do wyścigu z perfekcjonizmem medialnym.

To jest tak, jakby ktoś streścił całą tę dyskusję w pytanie: czy słowo ma być sprawne, czy ma być prawdziwe? Czy ma być operacyjnie sprawne, czy treściowo prawdziwe? Żeby to wyjaśnić wykorzystam takie proste porównanie. Wyobrażamy sobie ostrzenie noża kuchennego, nóż musi być bardzo sprawny. Ale ktoś powie: dobrze, ale czy wystarczy, że są świetnie wyostrzone noże? Przecież trzeba zapytać, kto jest kucharzem, który bierze nóż do ręki? Stawiać pytanie: czy mamy troszczyć się o sprawne narzędzie – fachowca medialnego, czy o poprawnego moralnie dziennikarza, to oznacza wprowadzać w błąd całe nasze myślenie. Nie ma sprzeczności między dobrym narzędziem i dobrym specjalistą. Nie ma sprzeczności, wręcz odwrotnie. Trzeba zacząć i postawić na dobrego specjalistę, a on będzie wymagał świetnego narzędzia.

Jako młody zakonnik słyszałem opowiadanie Sługi Bożego O. Ignacego Posadzego, założyciela Towarzystwa Chrystusowego, który mi kiedyś w rozmowie powiedział: przeżyłem takie ciekawe doświadczenie. Targi międzynarodowe w Lipsku, targi poligraficzne, O. Maksymilian w wytartym franciszkańskim habicie przy najnowocześniejszej maszynie drukarskiej, najdroższej! Skromniutki Franciszkanin i ta potęga techniki. Dalej mój Założyciel mówi: ale wiesz Stasiu, ja znałem Ojca Maksymiliana. To była potęga ducha, wielki człowiek przy narzędziu, które ludzki rozum coraz bardziej udoskonala. To jest ład i porządek właściwy. Mamy tworzyć mocarzy ducha i mocarzom ducha dawać świetne narzędzia. Dlatego potrzebne są warsztaty, ale te, które zaczynają się od dni skupienia.

Mówią, że ma pojawić się konkurencja, oczywiście, konkurencja do Radia Maryja i telewizji Trwam, że będzie dysponować fantastycznymi specjalistami, obytymi z tematyką kościelną, dostaną do dyspozycji świetne narzędzia i dużo pieniędzy… Mówią, że tak ma być. Co więcej, mówią, że konkurencja będzie się posługiwać takim centrum, które znamy i które zajmuje się przede wszystkim demoralizacją młodzieży i ogłupianiem społeczeństwa. Ta centrala miałaby na godzinę zawiesić swój program przeciwko człowiekowi, ażeby ubrać się w szaty liturgiczne i opowiadać po swojemu zredagowane biblijne wydarzenia. Mówią, że to będzie konkurencja…Odpowiedź jest prosta. Jeżeli ktoś, kto chce służyć ludziom pójdzie drogą Matki Bożej, przyjmie Jezusa, przyjmie Słowo Boże, jeżeli sięgnie po ten przez św. Pawła ułożony program, a jest to program prosty - wybrany przed wiekami w Jezusie Chrystusie Wcielonym po to, by był święty i służył słowu prawdy - jeżeli ktoś pójdzie tą drogą, to nie będzie konkurencją, lecz ubogaceniem oferty ewangelizacyjnej. A jeżeli będą to specjaliści sprawni w kłamstwie, w manipulacji, w najrozmaitszych przekrętach, których mamy niezwykle dużo w zasięgu ręki i nie trzeba ich cytować - to oni dołożą jeszcze jedną nieudaną próbę do już wielokrotnie przegranych wyścigów. Życzymy pogłębienia życia duchowego, mówimy - nawrócenia, albo zachowania twarzy i honoru ludzkiego i nie występowania w kostiumie chrześcijańskim niosąc truciznę laicyzmu i wszelkiej demoralizującej liberalnej moralności.

* * *

Maryja jest Gwiazdą Nowej Ewangelizacji. Modlimy się do Niej, modlimy się, by nas prowadziła, by prowadziła Radio Maryja. Ona jest pierwszą Ewangelizatorką. W Niej przed wiekami powstał Boży plan, Boże wołanie, do którego jesteśmy zaproszeni ze szczodrobliwości i z łaski Bożej. To w Niej jest pomysł medialny. Ona jest założycielką, Ona jest dyrektorem, Ona jest najwierniejszą dziennikarką przekazującą nam Syna Bożego, Słowo Wcielone, Syna Maryi. Ona, Gwiazda Nowej Ewangelizacji. Prośmy Ją, aby była naszą Matką i uczyła nas słuchania. Ona słuchała Anioła, dyskutowała z Aniołem, otwierała serce, nadsłuchiwała Syna swego, zachowywała wszystko w pamięci, rozważała. Ona jest wzorem słuchania. Niech, więc będzie Patronką nas, słuchaczy, Rodziny Radia Maryja. Amen.